Wpływ jedzenia na zdrowie

Choroba – sygnał że powinniśmy odpocząć!

W życiu nie chodzi o to, aby nie zachorować, ale o to, aby odpowiednio poradzić sobie z chorobą.

A jeśli coś nas „wzięło” to niekoniecznie dlatego, że akurat mieliśmy dużego pecha i mieliśmy kontakt z wirusami czy bakteriami. Wirusów i bakterii jest wokół cała masa, a to czy zachorujemy czy nie zależy od tego, jaką mamy odporność i jak silny bądź słaby jest w danym czasie nasz organizm.

Ale nawet jeśli coś nas złapało, to wciąż mamy zasoby potrzebne do tego, aby wyzdrowieć. Jak to zrobić? O tym opowiada dzisiejszy artykuł!

 

Po raz pierwszy od kilku miesięcy coś mnie „wzięło”. Zaczęło się od zaczerwienionego oka (coś na kształt zapalenia spojówki, na szczęście po dwóch-trzech dniach samo przeszło), a skończyło na nieprzyjemnym bólu w okolicy migdałków i ogólnym osłabieniu.

Jeszcze kilka lat temu w podobnej sytuacji jechałabym pędem do lekarza po stertę leków. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj mam kilka innych sposobów na radzenie sobie z podobnymi sytuacjami.

 

 

Jak sobie radzić z przeziębieniem i chorobą?

 

  1. Szczera odpowiedź przed samym sobą czy nie przesadziłam/-em z aktywnościami

 

Jeśli spodziewałeś się rady w stylu „weź się w garść” albo „weź garść leków”, to tutaj jej nie znajdziesz:)

Czasami może się nam wydawać, że jesteśmy jak ze stali i możemy wszystko. Tak, możemy dużo, ale do czasu.

Zrobiłam sobie rachunek sumienia i przyznałam, że w ostatnim czasie dużo się działo i niekoniecznie dałam szansę swojemu organizmowi na to, aby się zregenerował. Na szczęście sam organizm przypomniał mi, jak jest to ważne.

A ponieważ szanuję jego zdanie i wiem, że to mój najlepszy i najwierniejszy przyjaciel, który służy mi niezmiennie od prawie 33 lat i przeszedł ze mną już niejedno (czyli m.in. trudny czas kiedy jadłam co chciałam, a on starał się jak mógł aby mimo to sprawnie funkcjonować), postanowiłam

MOCNO GO PRZYTULIĆ I DAĆ MU CZAS, ABY ODPOCZĄŁ

 

Nasz organizm to prawdziwy cud i najlepszy przyjaciel. Służy nam i kocha nas wiernie jak przysłowiowy pies. Jest z nami na dobre i na złe. Chce, abyśmy byli zdrowi i pełni energii. Ale żeby tak było, potrzebuje również i od nas odrobiny miłości i szacunku. Mogą one się objawiać przez to, jak go traktujemy na co dzień (czym karmimy, ile dajemy czasu na sen i odpoczynek, czy jak ze sobą rozmawiamy), ale również poprzez to, jak się obnosimy z naszym ciałem w czasie choroby.

 

 

  1. Często wydaje się nam że jedynym sposobem na przeziębienie są leki, ale to nieprawda! Najlepszym lekarstwem jest długi sen i odpoczynek!

 

Tak, lek przydaje się w sytuacji, gdy jest już bardzo źle i inne metody zawodzą, ale najważniejsze w czasie choroby są sen i odpoczynek.

Tak, wystarczy naprawdę niewiele.

POZWÓLMY SOBIE CZASEM NA CHWILĘ ODPOCZYNKU. A SEN JEST NASZYM NIEOCENIONYM SPRZYMIERZEŃCEM.

 

Dlatego w tym tygodniu, pomimo wyrzutów sumienia, że moje dzieci będą dłużej niż zwykle w przedszkolu (muszą poczekać aż mąż je odbierze po pracy, a zwykle robię to ja), pomimo wyrzutów, że powinnam coś przygotować na kolację (mąż świetnie mnie zastąpił i cały dom był na jego głowie – dzięki Mężu:), pomimo wewnętrznego przekonania, że przecież nie mogę tak bezczynnie leżeć (my kobiety tak mamy, prawda?:) i pomimo świadomości, że przecież jest tyle do zrobienia, postanowiłam położyć się spać i odpocząć!

Ważne jest to zwłaszcza na początku choroby, kiedy zmęczony organizm, często targany gorączką (u mnie był to stan podgorączkowy w pierwszym dniu przeziębienia), nie ma zwyczajnie na nic siły i niczego bardziej nie pragnie, niż właśnie odpoczynku.

 

Czy wiecie, że w czasie snu nasz organizm ma szansę się zregenerować i zrobić niezbędne porządki?

Można to porównać do takiej dużej akcji sprzątającej w mieście przed nastaniem wiosny. Organizm wysyła ekipę sprzątającą, czyści, poleruje, udrażnia to co tego wymaga i wymiata niepotrzebne śmieci. Ma także szansę zająć się stanami zapalnymi, które pojawiły się w naszym organizmie (to tam, gdzie nas boli).

A my co uwielbiamy? Wziąć tabletkę i udać, że wszystko jest w porządku. Przecież nie możemy sobie pozwolić na bezczynność. Tak, prawdziwy relaks i odpoczynek stał się w dzisiejszych czasach luksusem, na który coraz rzadziej nas stać.

Jeśli na przykład zauważyliście, że przeziębienie dotyka Was głównie w czasie urlopu, to może być sygnał, że w innym czasie zwyczajnie nie pozwalacie organizmowi chorować i zyskać czasu na chwilę odpoczynku i prawdopodobnie posiłkujecie się lekarstwami, aby szybko przegonić widmo ewentualnej choroby.

Wierny organizm będzie starał się jak może spełnić Waszą prośbę, ale zrobi to kosztem samego siebie.

 

 

  1. Zbawienna gorączka

 

Czy wiecie, że gorączka jest dobrym objawem i nie należy jej na siłę zbijać? Nie mówię tu oczywiście o sytuacji zagrażającej życiu, kiedy gorączka osiąga 40 stopni lub więcej, utrzymuje się przed długi czas i powoduje że nasze ciało dosłownie przelewa się przez ręce.

Gorączka oznacza mobilizację naszego organizmu do walki z wrogiem, który wdarł się na terytorium naszego ciała (wirusy, bakterie i inne). Dzięki podwyższonej temperaturze nasz układ odpornościowy aktywizuje wiele swoich funkcji, a z drugiej strony gorączka utrudnia namnażanie się bakterii i wirusów.

Nie bójmy się więc gorączki i nie próbujmy jej od razu zbijać. To częsty błąd, zwłaszcza rodziców małych dzieci, którzy jak ognia boją się gorączki u swoich dzieci. Niepokojąco wysoka temperatura, dodatkowo utrzymująca się przez długi czas, może być powodem do niepokoju. Ale jeśli od razu sięgamy po produkty na zbicie gorączki, to nie pomagamy organizmowi, ale wirusom i bakteriom które zaatakowały nasz organizm.

Dodam, że w 95% przypadkach gdy nasze dzieci „coś łapało”, zdrowienie następowało w wyniku długiego snu i odpoczynku. Było to zwykle połączone z podwyższoną temperaturą (zwykle max do około 38,5 stopni) i brakiem apetytu. Swojej córce nigdy jak dotąd nie podałam żadnego leku na zbicie gorączki, a synowi podałam taki preparat może kilka razy, mniej więcej do czasu kiedy skończył 1,5 roku, kiedy to nie byłam świadoma wszystkich zależności o których piszę, a zdrowe odżywianie było mi obce.

 

 

  1. Brak apetytu

 

Brak apetytu to kolejny ważny czynnik pomagający zwalczyć infekcję. Nasz organizm jest mądrzejszy niż myślimy. Dobrze wie, że jeśli dopada nas wróg z zewnątrz, to nie warto tracić cennych sił na trawienie. Bo trawienie jest dużym wydatkiem energetycznym dla naszego ciała. Dlatego organizm zamiast tracić siły na trawienie, wysyła wojsko w celu ujarzmienia wroga.

Nie bójmy się, że coś nam się stanie, jeśli nie będziemy jeść dzień czy dwa. Okazuje się, że i tak zwykle jemy dużo więcej niż to konieczne, dlatego nasz organizm zdążył już zrobić dużo zapasów na czarną godzinę, których może użyć. A tak mała „głodówka” zrobi nam więcej pożytku niż szkód.

Ważne jest natomiast to, aby dużo pić. Woda pomaga nam wypłukiwać z organizmu szkodliwe związki i tym samym przyspiesza proces powrotu do zdrowia.

Brak apetytu zrobił u mnie swoje. Od wtorku jem mniej niż zwykle i szczególnie dbam o jakość jedzonych posiłków (kiszonki, owoce, soki warzywno-owocowe, kasza jaglana), bo chcę aby organizm mógł sobie lepiej poradzić z infekcją. Sam organizm był mi bardzo pomocny, bo spowodował, że pokarm przez moment stracił dla mnie smak😊 Och, nasz organizm jest naprawdę bardzo mądry!

 

 

  1. Pożywienie naszym najlepszym ratunkiem

 

Jeśli na co dzień źle się odżywiamy, to wszystkie powyższe metody mogą okazać się mało skuteczne. Na końcu okaże się, że organizm nie może samodzielnie poradzić sobie z chorobą. Jest zbyt osłabiony a nasz układ odpornościowy nie działa jak należy. Wtedy może się okazać, że trzeba sięgnąć po leki.

Dlatego tak dużo piszę o profilaktyce. Z jednej strony zdrowe jedzenie pozwala nam budować odporność i nie chorować, a z drugiej pomaga nam szybciej zwalczyć pojawiającą się infekcję.

Gdy jadłam bardzo źle, to gdy tylko czułam ból gardła i pojawiał się katar wiedziałam, że za chwilę totalnie się rozłożę. I tak się zwykle działo, a jedynym lekarstwem były dla mnie leki.

Dzisiaj, jedząc o niebo lepiej wiem, że swoją odporność buduję dzień po dniu. Owszem, czasami zdarzy mi się gorzej czuć, ale wtedy wiem, że mój organizm ma dość siły, aby zwalczyć chorobę.

Pomocą mogą okazać się również domowe sposoby leczenia, tj. czosnek, miód, cytryna, czy sproszkowana witamina C (o tych sposobach pisałam tutaj).

Tym razem nie robiłam tajnej mikstury wg przepisu pani Agnieszki Maciąg (znajdziecie ją w powyższym artykule), chociaż zaaplikowałam sobie kilkukrotnie czosnek do kanapki – jeden raz prawie zwalił mnie z nóg:)

 

 

PS Dzisiaj czuję się już o niebo lepiej niż we wtorek. Osłabienie, zmęczenie i stan podgorączkowy dość szybko minęły. Pozostał jeszcze lekki ból gardła (przez pierwsze dwa dni ciężko było mi nawet przełykać ślinę). Gardło staram się płukać herbatą z rumianku z dodatkiem łyżki soli oraz octu jabłkowego. Lżejsze niż zwykle jedzenie również okazało się pomocne.

Problemem przez moment było to, że czułam lekki ból w karku i plecach, ponieważ po umyciu włosów od razu ich nie wysuszyłam i chodziłam w mokrych (od razu przestroga do wszystkich pań – nie doprowadzajmy do wyziębienia ciała, zwłaszcza zimą, tylko po to, aby pięknie wyglądać!:)

Tym samym jestem już prawie gotowa na przygotowanie do piątych urodzin naszego synka, które są już jutro:) Będzie, będzie zabawa, będzie się działo…:)

Posty, które mogą Cię zainteresować

2 komentarze

  • Odpowiedz
    JUME
    4 kwietnia 2017 at 22:11

    Patrycja! Bardzo mądry tekst. I tak pięknie piszesz o organizmie🙂 Tak, ten odpoczynek, chwila relaksu każdego dnia i choćby najmniejsze dopieszczenie siebie, to niezwykle ważna sprawa, a tak często to wszystko jest mylone z egoizmem czy lenistwem. Super, że o tym wszystkim napisałaś🙂 Pozdrawiam i DUŻO zdrówka Wam życzę!😃

    • Odpowiedz
      Patrycja Wratny
      5 kwietnia 2017 at 18:13

      Dzięki Jume za komentarz i ciepłe słowa! Tego dopieszczania siebie to chyba po prostu trzeba się uczyć i przychodzi to do nas z czasem – oczywiście lepiej jak przyjdzie późno niż później:) Ja wciąż się tego uczę, a podstawą każdej nauki jest po prostu świadomość pewnych spraw. Jeśli chodzi o relację ze swoim organizmem, to też warto nad nią pracować, bo to przecież jedna z ważniejszych bliskich znajomości jakie zawrzemy w swoim życiu:) Dla nas kobiet jest to szczególnie ważne, bo niestety ale często swoje dobro i swój komfort stawiamy na samym końcu! Trzymam kciuki Jume za nas obie i za wszystkie Kobiety!:)

    Napisz komenatrz