Zdrowe nawyki

Co dobrego i smacznego na kanapkę?

Dzisiaj pora na drugą odsłonę historii o zdrowej kanapce. W pierwszym artykule opowiedziałam o tym, jaki chleb warto kupować oraz czym go smarować. A dzisiaj, w drugim artykule chcę opowiedzieć o tym, co możemy na kanapkę położyć – począwszy od sera czy wędliny, a skończywszy na najzdrowszym elemencie, czyli warzywach! Będzie też jak zwykle mowa o moich najlepszych „praktykach zakupowych”.

 

Co na kanapkę?

 

Jeszcze kilka lat temu żółty serek i wędlina to był dla mnie klasyk. Jadłam je przez długie lata i nie wyobrażałam sobie, że można inaczej. Dzisiaj czuję, że pokonałam lata świetlne w tym temacie.

 

Jeśli i Wy chcecie coś zmienić i sprawić, że Wasza kanapka będzie inaczej wyglądać, smakować i być dużo zdrowsza to polecam następujące sposoby:

 

  • Jeśli ser żółty, to taki twardy prawdziwy – ja czasami kupuję kostkę sera długodojrzewającego (w jednej z sieci sklepów) – koszt to ok. 65 zł/kg
  • Jeśli biały ser, to nie jakiś pseudo biały ser z granulkami czy inny paczkowany (sama go kiedyś kupowałam!), ale prawdziwy twaróg (najlepiej od pani która go robi z własnego mleka) albo ser robiony w warunkach „domowych” (np. na targu można spotkać ser typu korycińskiego) – koszt to ok. 20-35 zł/kg
  • Jeśli kiełbasa, to prawdziwa „wiejska” a nie jakaś paczkowana ze sklepu i wątpliwej jakości (nie czarujmy się, producenci oferujący swoje produkty dużym sklepom często idą na ilość a nie jakość, a to powoduje, że produkty mają np. „mało mięsa w mięsie”) – koszt takiej kiełbasy na targu to ok. 25-35 zł/kg
  • Jeśli bardzo Wam zależy na tym, żeby zjeść dobrą wędlinę, to spróbujcie zrobić ją sami – na początku z mężem również „tęskniliśmy” za wędliną do chleba – super rozwiązaniem stało się kupowanie np. dużego kawałka schabu i pieczenie go w domu! Robi się to naprawdę dość szybko, a taka wędlina wystarczy na wiele dni (tutaj przykładowy przepis z którego korzystaliśmy)
  • Ostatnio zajadamy się pysznym domowym pasztetem kupowanym od pani na targu (sama go piecze, pasztet jest z dodatkiem mięsa z królika) – koszt takiego pasztetu to ok. 25-35 zł/kg, ale naprawdę rozpływa się w ustach!
  • jeśli wolicie coś bezmięsnego i nie na bazie mleka, to serdecznie polecam różne smarowidła typu hummus, czy smalec z fasoli🙂

  • A jeśli dla odmiany chcecie zjeść coś na słodko, to nieocenionym rozwiązaniem będzie dżem domowej roboty (poszukajcie np. w spiżarni u mamy:), prawdziwy miód czy np. masło z orzechów ziemnych domowej roboty (wkrótce będzie przepis!)

 

 

Moje dobre rady dotyczące kupowania i stosowania dodatków na kanapkę:

  • Sery czy wyroby mięsne traktujmy jako smaczny dodatek do chleba czy innego dania, a nie jako danie główne – wystarczy niewiele tych produktów, aby „podkręcić” smak całej potrawy – jak wszędzie również i tu liczy się po prostu umiar!
  • Nie musimy od razu szukać tych produktów w drogich sklepach – tam często płacimy za obsługę i miejsce (bliskość), a niekoniecznie za jakość
  • Jakość zaczęłam rozumieć jako wypadkową kilku rzeczy, m.in.:
    • Świeżość produktów – produkt ma być zwyczajnie świeży, a tą świeżość zwykle zwykle dostaję robiąc zakupy na targu (wtedy omijam wszystkich „pośredników”) – jedzenie z targu może być i świeższe i zwyczajnie dużo tańsze niż w sklepie, zwłaszcza tym o podwyższonym standardzie
    • Sprawdzone źródło pochodzenia surowców – jeśli pani na targu mi mówi, że robi np. swój ser z własnego mleka to wiem, że to mleko było świeże i niekoniecznie pochodziło z masowej produkcji, którą czasami można porównać do „obozu koncentracyjnego dla zwierząt” (przepraszam za porównanie, ale jak inaczej określić miejsce, gdzie wykorzystuje się zwierzęta przez określony czas, przetrzymując w nieludzkich warunkach i dając niezbędne minimum do przeżycia, po czym zabija dla zysku)
  • Pamiętajmy, że najzdrowsze dalej pozostają warzywa – dlatego powinniśmy zachować odpowiednie proporcje na talerzu i to co najzdrowsze powinno dominować a nie być jedynie skromnym dodatkiem do jedzenia!
  • Należy pamiętać, że w czasach tanich (i kiepskiej jakości) produktów jemy wszystkiego za dużo i za często! Nie mówię, że mięsa w ogóle jeść nie powinniśmy, ale niekoniecznie należy je jeść każdego dnia na śniadanie (wędlina), obiad (schabowy) i kolację (kiełbasa i inne historie)
  • nie bójmy się kupować produktów żywnościowych na targu – przecież to tam kiedyś głównie kupowało się świeże produkty! tak naprawdę to supermarket jest sztucznym tworem – chcieliśmy mieć dużo, tanio i na długi czas
  • szukajmy na targu sprawdzonych sprzedawców – to często kwestia wyczucia,  umiejętności poprowadzenia rozmowy połączonej z krótkim „wywiadem” i miesięcy praktyki:)

 

 

Na deser zostawiłam coś naprawdę istotnego, coś, bez czego według mnie kanapka nie ma racji bytu! Pora na przysłowiową „kropkę nad i” każdej szanującej się kanapki:)

 

Czym dekorować kanapkę:

  • W sezonie zimowym niezmiennie polecam kiszonki – kiszoną kapustę czy ogórki
  • Niekoniecznie dobrym rozwiązaniem będzie teraz pomidor czy ogórek
  • Nawet zimą możemy użyć zielonych dodatków typu kapusta pekińska
  • Polecam jeść kanapkę razem z jakąś sałatką warzywną tudzież innym warzywnym przysmakiem
  • Smacznym rozwiązaniem są również oliwki lub pomidory suszone – zwłaszcza teraz, gdy pomysłów jest sporo mniej niż latem
  • Super rozwiązaniem są kiełki, najlepiej te domowej produkcji

 

To jak, jesteście gotowi na zrobienie prawdziwej kanapki?:)

Posty, które mogą Cię zainteresować

Brak komentarzy

Napisz komenatrz