Wpływ jedzenia na zdrowie

Dlaczego zdrowe odżywianie nie opiera się na liczeniu kalorii?

 

Mówiąc całkiem szczerze – nigdy przenigdy nie liczyłam zjadanych kalorii. Ani gdy jadłam niezdrowo, ani teraz, gdy staram się zdrowo odżywiać. Według mnie prawdziwe zdrowe odżywianie niewiele ma wspólnego z przeliczaniem na kalorie każdego zjadanego kęsa jedzenia.

Liczenie kalorii ma pewnie większy sens w jednej sytuacji – gdy uprawiamy wyczynowo/zawodowo sport i musimy zadbać o odpowiedni ‘dowóz’ energii. Ale nawet wtedy jedzenia nie powinniśmy według mnie sprowadzać do matematycznego wzoru.

W tym artykule postaram się Was przekonać, dlaczego liczy się jakość a nie ilość (zjadanych kalorii) oraz jak zwykle podpowiem, co warto jeść, aby mieć pewność, że organizm dostanie to, co najlepsze i będzie miał energię do działania i myślenia!

 

Dlaczego nie warto liczyć kalorii?

 

Pomyślmy o naszych rodzicach, dziadkach czy przodkach. Czy ktoś kilkadziesiąt lat temu słyszał o tym, aby przeciętny Kowalski gorączkowo analizował skład każdego produktu?

Czy nasi praprzodkowie, z racji tego, że niewiele wiedzieli o składzie danego produktu (ba, często taki w ogóle nie istniał, bo jedzenie było proste i nie miało etykiety!), byli skazani na niedożywienie tudzież nadmiar konsumowanego jedzenia w stosunku do potrzeb?

Nie. Pomijając oczywiście sytuacje trudne (wojny itp.), kiedy jedzenia po prostu nie było albo było go zdecydowanie za mało w stosunku do potrzeb.

Człowiek jadł proste, nieudziwnione jedzenie, bo tylko takie było dostępne. W dodatku nie objadał się nim tak, jak to my robimy dzisiaj, bo zwyczajnie nie było go tak dużo.

Dzisiaj jemy za dużo. Dużo za dużo. A niejako przy okazji zjadamy różne sztuczne dodatki, z których strawieniem nasz organizm ma spory problem, bo są zupełnie obce naszemu ciału. Na przykład zjadając mięso, często „zjadamy” również antybiotyki. Jedząc owocowy serek jemy sztuczne barwniki, jedząc żółty ser jemy wszystkie dziwne rzeczy w nim zawarte.

 

 

To nie kalorie są problemem

 

Okazuje się, że problem nie leży wcale w ilości pochłanianych kalorii, ale w ich jakości. Często są to niestety puste kalorie, których nijak nie możemy strawić i przyswoić. Paradoksalnie coraz częściej jest tak, że się przejadamy, a z drugiej strony jesteśmy niedożywieni.

Jemy dużo śmieciowego jedzenia, w tym cukru, który nasz organizm odkłada tu i ówdzie w postaci tłuszczyku. A to, czego strawić nie może, odsuwa jak najdalej od najważniejszych organów ciała  (idealnie się do tego sprawdza miejsce pomiędzy kolejnymi fałdkami tłuszczu).

Jednocześnie takie jedzenie jest kiepskim paliwem do tego, aby organizm wykonywał funkcje, które nie tylko gwarantują mu przetrwanie (jak oddychanie, czy poruszanie), ale również poprawiają jakość naszego życia (np. kreatywne myślenie). Komórki ciała stają się coraz bardziej niedożywione i w końcu umierają, a na ich miejsce powstaje coraz mniej nowych (ten ujemny bilans powoduje, że po prostu nasze ciało szybciej się starzeje i opada z sił).

 

Tu również sprawdza się złota zasada: ‘nie liczy się ilość, ale jakość!’.

Jeśli ‘zapchamy się’ ciasteczkami, mięsem, wyrobami z białej mąki i innymi mocno przetworzonymi produktami (poznasz je po bogatej liście składników z dziwnie brzmiącymi nazwami), to możemy czuć się przejedzeni, a jednocześnie organizm nie dostanie niczego wartościowego.

Jemy i wciąż czujemy się głodni, a nasz wymęczony organizm łudzi się, że może następnym razem dostanie wreszcie coś wartościowego.

Z drugiej strony możemy zjeść talerz pełen warzyw i do tego trochę kaszy (jaglanej, gryczanej) i czuć się lekko, a jednocześnie dostarczyć organizmowi cennej energii do pracy.

Dopóki zatem będziemy liczyć kalorie i jeść to, co nam szkodzi, nie będziemy ani czuć się lepiej, ani zdrowieć (czyli wymieniać komórki naszego ciała na nowe). Jak to powiedział znany polityk ‘nie idźcie tą drogą!’.

 

Skąd wiedzieć ile powinnam jeść?

 

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Mogę dać tylko jedną złota zasadę – równie prostą, co bardzo bardzo rzadko przestrzeganą:

 

Słuchajmy swojego ciała. Starajmy się jeść powoli i świadomie. Jeśli będziemy jeść zdrowo, to organizm sam nam podpowie, kiedy powiedzieć „dziękuję” i odejść od stołu.

 

Mówi się, że powinniśmy odchodzić od stołu z lekkim niedosytem.

A powolne jedzenie zagwarantuje nam to, że do naszego mózgu zdąży dojść informacja o tym, że oto właśnie się najedliśmy. Pośpiech będzie tu złym doradcą. A już bardzo kiepskim rozwiązaniem jest to, aby jedząc oglądać telewizję, tudzież robić inne rzeczy i bezmyślnie wkładać przypadkowe jedzenie do buzi!

 

Jestem osobą, która lubi jeść. Kiedyś pochłaniałam olbrzymie ilości jedzenia. W miarę upływu czasu zrozumiałam, że wcale nie muszę tyle jeść. I chociaż dalej zdarza mi się zjeść za dużo, to potrafię lepiej wyłapywać sygnały, które daje mi ciało.

Jedząc coś, potrafię zostawić na talerzu przysłowiowe dwie łyżki jedzenia. Nie robię sobie wyrzutów, że powinnam zjeść wszystko do końca, bo tak wypada.

Podobnie jest z dziećmi. One też potrafią zostawić jedzenie na talerzu, a często my wtedy próbujemy im na siłę wcisnąć jedzenie do buzi. To błąd. Ufajmy naszym dzieciom, które lepiej wiedzą, ile jedzenia potrzebują. Oczywiście pomijam sytuacje, kiedy opychamy dzieci cukierkami i bułeczkami a potem się dziwimy, że nie chcą tknąć obiadu.

 

To co mam jeść?

 

Im bardziej wsiąkam w zagadnienia związane ze zdrowym odżywianiem, tym coraz lepiej widzę, że proste rozwiązania są najlepsze.

Niestety w pogodni za pięknie wyglądającym opakowaniem i mocno doprawionym kawałkiem jedzenia zatraciliśmy poczucie, co tak naprawdę powinno być podstawą naszego jadłospisu.

 

Jeśli miał(a)byś jeść tylko jedną kategorię produktów, to z całego serca polecam Ci jeść warzywa!

 

Najlepiej wszelkie warzywa zielonolistne i te, na które jest sezon. To one powinny być podstawą naszej diety!

To w nich znajdziemy całe bogactwo mikroelementów i fitozwiązków, a nie tylko tłuszcze, węglowodany czy cukry. To one najlepiej chronią nas przed zbyt szybkim starzeniem się organizmu i przed nowotworami.

Warzywa są autorstwa przyrody, a ta z pewnością chce dla nas jak najlepiej.

Oczywiście i na nich człowiek położył swoje pełne chciwości ręce, zatruwając je masą chemii, aby szybciej rosły i były bardziej dorodne. Dlatego warto szukać sprawdzonych miejsc i sprawdzonych produktów.

Mimo wszystko warzywa dalej są jednym z najlepszych dostępnych wyborów.

 

 

Oczywiście na dłuższą metę warzywa nam nie wystarczą… Chociaż kto wie – witarianie z pewnością temu zaprzeczą?:)

 

  • Jeśli chcemy się zaopatrzyć w dobre cukry, to jedzmy również kasze czy owoce
  • Jeśli chcemy zaopatrzyć się w cenne tłuszcze, to postawmy na oleje dobrej jakości, najlepiej tłoczone na zimno (lniany, kokosowy, czy oliwę z oliwek), nasiona, orzechy (np. nasze polskie orzechy włoskie:), czy wreszcie inne produkty bogate w dobre tłuszcze (np. awokado)
  • Jeśli chcemy zaopatrzyć się w cenne białko, jedzmy rośliny strączkowe (ciecierzyca, fasola, soczewica, bób czy inne) czy np. komosę ryżową
  • Pamiętajmy również o dostarczaniu organizmowi płynów (pijmy wodę, świeżo wyciskane soki warzywno-owocowe, czy prawdziwą herbatę liściastą)
  • Oczywiście warto pamiętać, że do dyspozycji mamy również różne przyprawy, zioła i inne zdrowe dodatki, które pomagają nam oczyścić organizm z toksyn oraz sprawiają, że jedzenie nabiera głębszego smaku

 

Jeśli chcemy mieć pewność, że zdrowo jemy, warto urozmaicać swój jadłospis. Jeśli jemy warzywa, to wybierajmy te o różnych kolorach i najlepiej te, które rosną w naszej strefie klimatycznej. Natura tak się o nas zatroszczyła, że „skroiła” warzywa wprost do naszych potrzeb (to działa jak najlepszy marketing, tyle że nic nie kosztuje:)

Z drugiej strony warto jednak pamiętać, że łączenie ze sobą różnych produktów również jest sztuką. Warto zatem stosować w danym posiłku proste połączenia, bo różne grupy produktów są trawione w różnym czasie i potrzebują do tego różnych enzymów.

 

Dobre połączenia to m.in.:

  • warzywa (oprócz ziemniaków) + mięso/ryby/jaja,
  • warzywa (oprócz ziemniaków) + pieczywo/kasze/ziemniaki

 

Można powiedzieć, że warzywa dobrze komponują się niemal ze wszystkim!

Oczywiście w dzisiejszych czasach trudno jest przestrzegać tych zasad, ale warto trzymać się tej podstawowej, żeby jeść prosto i nie łączyć w jednym posiłku zbyt wielu różnych produktów. Dodatkowo warto robić między posiłkami przerwy (najlepiej około trzygodzinne).

Wbrew pozorom jest to całkiem proste, chociaż wymaga odrobiny wprawy i przyzwyczajenia naszych kubków smakowych do czerpania radości z prostego jedzenia.

Mogę Ci już dzisiaj obiecać, że jedząc w ten sposób nie będziesz musiał(a) liczyć kalorii.

 

 

Jak rozpoznać, czy to co jedliśmy było zdrowe i dobre dla naszego organizmu?

 

Jest na to bardzo prosty test.

Wystarczy po zjedzonym posiłku określić poziom energii, jaki posiadamy i jakość naszego samopoczucia.  

Po naprawdę zdrowym jedzeniu poczujemy przypływ sił. A każde inne jedzenie te siły nam odbierze i poczujemy senność oraz spadek energii (taka sytuacja często ma miejsce po zjedzeniu słodkich rzeczy albo mięsa).

 

U mnie ten test sprawdza się doskonale. Gdy jem proste rzeczy, to jednocześnie czuję sytość i przypływ sił. Gdy jem ciężkostrawne jedzenie (np. mięso), a do tego zakrapiam go cukrem (co ma miejsce np. na obiadkach w gronie rodziny, kiedy po dwudaniowym obiedzie jest słodki deser), od razu czuję spadek formy i odczuwam senność.

Oczywiście nie zawsze jem idealnie, ale obserwując swoje ciało sama doskonale widzę, po którym posiłku jak się czuję. Chęć dobrego samopoczucia jest dla mnie silną motywacją, aby jeść najlepiej, jak to jest możliwe w danej chwili.

 

 

Jak to wszystko działa?

 

Zasada jest prosta.

Jedzenie które spożywamy jest trawione w naszym układzie pokarmowym, a potem transportowane przy użyciu krwi do wszystkich komórek ciała. Tam jest spalane i w konsekwencji wyzwala się energia, której potrzebuje nasze ciało do utrzymywania różnych funkcji życiowych – tych niezbędnych do przeżycia oraz wszystkich „dodatkowych”.

Sam proces trawienia również pochłania sporo naszej energii! Jeśli zjemy kiepskie jedzenie, to z jednej strony nie damy organizmowi szansy na „wyprodukowanie dobrej energii”, a z drugiej strony pochłoniemy dużo tej, którą posiadamy (na sam proces trawienia), przez co paradoksalnie stracimy!

 

Posty, które mogą Cię zainteresować

Brak komentarzy

Napisz komenatrz