Ile to kosztuje

Ile kosztowało nas jedzenie w styczniu – zestawienie kosztów i najlepszych praktyk zakupowych

Ponieważ styczeń już za nami to przyszła pora na podsumowanie naszych wydatków na jedzenie w styczniu. Pokażę, ile wydaliśmy łącznie na jedzenie oraz w rozbiciu na miejsce, gdzie coś kupiliśmy (targ, supermarket i inne). Od tego miesiąca będzie nowość! Pokażę również jak kształtowały się te koszty w podziale na konkretne kategorie (nabiał, kasze, warzywa i inne). Mam nadzieję, że po raz kolejny przekonacie się, że zdrowe odżywianie wcale nie jest drogie! Przy okazji zdradzę Wam kilka sekretów co, gdzie i dlaczego warto kupować. Możecie również zapoznać się z zestawieniem naszych wydatków za listopad i grudzień 2016.

 

Co kupujemy, gdzie i za ile

 

Poniżej znajduje się ogólne zestawienie wydatków za styczeń wg miejsca:

 

Miejsce Wydatki w PLN % udział
Targ 863 57%
Przedszkole 248 16%
Supermarket 230 15%
Jedzenie na mieście 89 6%
Internet 71 5%
Budka z warzywami 24 2%
sty-17 1 527 100%

 

Wydatki na jedzenie w styczniu wyniosły nas 1527 zł.

W tej kwocie zawierają się takie koszty jak:

 

 

1. Wydatki na targu – to tu robię główne zakupy i robię je w każdą sobotę (no chyba że z jakichś względów nie jest to możliwe, bo np. jesteśmy na wyjeździe) i okazuje się, że pochłaniają one min. połowę wszystkich naszych wydatków na jedzenie

 

Na targu kupuję takie rzeczy jak:

  • świeże warzywa i owoce, często prosto od rolnika który je „produkuje”
  • kasze, mąkę, nasiona, orzechy, czy owoce suszone – mam zaufaną panią na targu, która sprzedaje wszystkie te produkty, wiem, że produkty są świeże i możliwe jak najlepszej jakości (co nie oznacza że są to produkty eko), bazą moich zakupów jest zawsze kasza jaglana i gryczana niepalona oraz nasiona (słonecznika, dyni, sezamu czy siemienia lnianego), do tego dochodzą rośliny strączkowe (ciecierzyca, fasola, czy soczewica), płatki (owsiane, orkiszowe, gryczane, czy kukurydziane bez cukru), mąka, komosa ryżowa, ryż naturalny (lub np. czerwony) oraz dodatki takie jak suszone owoce czy orzechy
  • nabiał, w tym prawdziwe wiejskie jaja (ok. 0,80 – 1 zł/szt.), prawdziwy jogurt naturalny z bakteriami (pół litra jogurtu kosztuje 5 zł, ale ostatnio zaczęłam sama robić jogurt z kupowanego jogurtu i mleka i wtedy koszt jest dużo niższy – opowiem kiedyś o tym:), mleko prosto od krowy (6zł/1,5l) czy domowej roboty biały ser (ok. 25-35 zł/kg) – te rzeczy również kupuję od zaufanej rodziny, która robi te przetwory sama i absolutnie widać, że dba o najlepszą jakość produktów
  • produkty mięsne – tego typu produkty również kupuję na targu i już jakiś czas temu przestałam chodzić do sklepu mięsnego czy kupować produkty mięsne w supermarkecie; nie jemy dużo mięsa, jest ono po prostu skromnym dodatkiem do dań (kupujemy np. kawałek pasztetu domowej roboty (koszt to 25-35 zł/kg), trochę swojskiej kiełbasy, czy np. ostatnio smalec!:)
  • pieczywo – ludzie, u których kupujemy nabiał przywożą również domowej roboty chleb, który piecze dla nich jakaś pani – chleb jest absolutnie przepyszny dlatego już właściwie nie kupuję innego – to chleb na naturalnym zakwasie, z mąki żytniej, razowej lub orkiszowej – zwykle kupuję 2 bochenki takiego chleba (jeden duży bochenek kosztuje 18-20 zł), jeden mrożę i właściwe te dwa chleby wystarczają nam na cały tydzień dla naszej 4-osobowej rodziny (na śniadanie czy kolację nie zawsze jemy chleb, ale często po prostu kasze, warzywa czy inne dobre rzeczy – będę je sukcesywnie opisywać na stronie:)

 

2. Wydatki na żywienie dzieci w przedszkolu – okazuje się, że to całkiem spora suma w naszym domowym budżecie – mamy dwójkę dzieci i np. w tym miesiącu jedzenie w przedszkolu kosztowało nas prawie 250 zł (szczęśliwie jest całkiem zdrowe, nie idealne, ale w porządku:)

 

3. Wydatki w supermarkecie – coraz mniej rzeczy kupujemy w supermarkecie, a jeśli już coś tam kupujemy, to głównie są to takie rzeczy jak: cytrusy, twardy ser (długodojrzewajacy) czy kawałek innego sera, jogurt naturalny (wspomagamy się nim poza tym z targu), pomidory w puszce, oliwki czy inne drobne rzeczy w zależności od okazji

 

4. Jedzenie na mieście – na mieście jemy rzadko (bo zwyczajnie lepiej się czujemy po domowym jedzeniu, bardziej nam smakuje i do tego jest dużo tańsze), ale oczywiście czasami zdarzają się nam wyjścia z mężem, czy wypady ze znajomymi; czasami wpadają tutaj obiady kupowane przez męża w pracy (ale dzieje się to naprawdę sporadycznie)

 

5. Zakupy przez Internet – w tym miesiącu np. kupiliśmy olej słonecznikowy, rzepakowy i z ostropestu plamistego – kupiliśmy je od osoby, która sama tłoczy taki olej na zimno, w lutym wpadnie tu sporo kosztów w związku z zakupieniem różnych przypraw (ale o tym za miesiąc:)

 

Wskazówka jak kupić dobry olej:

Wystarczy wejść na allegro i wpisać w wyszukiwarkę „olej słonecznikowy tłoczony na zimno” i wybrać dostawcę, który sam tłoczy olej (nie będę Wam mówić gdzie dokładnie kupuję olej, bo wciąż testuję najlepsze rozwiązanie:).

Olej można też kupić na targu, chociaż czasami niektórzy naklejają piękną etykietkę i każą sobie za niego słono płacić a wcale nie jest on taki świeży jak mógłby być. Wtedy wystarczy zapytać, kiedy tłoczony był olej? Jeśli się okaże, że sprzedawca zaczyna nerwowo szukać etykiety z opisem, to dla mnie na starcie już jest spalony:) Ale jeśli mówi mi, że tydzień temu lub kilka dni temu, to jest to jak miód na moje serce (i miód dla mojego serca:)

Trening czyni tu mistrza, nie musisz kupić od razu super oleju, ale każdy jeden tłoczony na zimno będzie tysiąc razy zdrowszy niż tradycyjny „pseudo” słonecznikowy olej ze sklepu!

 

6. Budka z warzywami – teraz kupuję w budce z warzywami głównie jabłka czy doraźnie jakieś warzywa, ale latem te proporcje będą już inne, bo będziemy się tam na bieżąco zaopatrywać w różne owoce i warzywa

 

 

Nowością jest ujęcie tych samych wydatków w podziale na różne kategorie (co nieco już opowiedziałam o nich powyżej):

 

Kategoria Wydatki w PLN % udział
Poza domem 337 22%
Nabiał, sery i jaja 232 15%
Kasze, ryże, orzechy i inne 209 14%
Owoce 187 12%
Warzywa 177 12%
Mięsne 138 9%
Pieczywo 120 8%
Oleje 71 5%
Przetwory 29 2%
Inne 14 1%
Słodkie 13 1%
sty-17 1 527 100%

 

Uwaga: w kategorię „poza domem” wpadły obiady dzieci w przedszkolu, stąd taka duża kwota,  kategoria „przetwory” to rzeczy ze słoika i puszki kupowane w sklepie (np. przeciery pomidorowe), a kategoria „słodkie” zawiera koszt gorzkich czekolad kupionych w sklepie (żadnych innych słodyczy nie kupujemy, mimo że kiedyś jadłam je na pęczki, po prostu robię je sama w domu:) – o tym jak skończyć ze słodyczami opowiadam tutaj).

 

Uwagi końcowe

 

Robiąc powyższe zestawienie chciałam podkreślić kilka rzeczy:

 

  • Zdrowe jedzenie naprawdę nie jest drogie!
  • Zdrowe jedzenie wcale nie oznacza kupowanie w sklepach eko – moje wydatki w styczniu w takim miejscu to całe 0 zł!
  • Naprawdę polecam Wam, abyście znaleźli najbliższy targ i spróbowali robić na nim zakupy – produkty są wg mnie dużo świeższe i bardziej sprawdzone niż w sklepie, a do tego dużo tańsze – w mieście alternatywą są te wszystkie sklepy eko i sklepy spożywcze „z wyższej półki” (również cenowej), ale wg mnie dużo lepsze i tańsze produkty znajdziemy na targu!
  • Spróbujcie sami poprowadzić taki domowy budżet i sprawdzić, gdzie wydajecie najwięcej i czy rzeczywiście przekłada się to na efekty (czyli Wasze dobre zdrowie i dobre samopoczucie)
  • Zawsze polecam szukać lepszej alternatywy – małymi kroczkami można naprawdę znacznie polepszyć jakość tego co jemy (na przykładzie jogurtu: jogurt owocowy – jogurt naturalny – prawdziwy jogurt naturalny z bakteriami)
  • Nie zawsze jest tak, że Wasz targ będzie super zaopatrzony – wtedy poszukajcie produktów przez Internet, bo jest to wygodne i dużo tańsze niż zakupy w sklepie (czy sklepie eko); jeśli np. mieszkacie w małej miejscowości, to macie trudniej i łatwiej zarazem – wtedy koniecznie popytajcie, gdzie można kupić dobrej jakości mleko, biały ser czy wędlinę, a może ktoś piecze domowej roboty chleb i chętnie za opłata będzie go piekł również dla Was? A podstawowe rzeczy na targu (jaja, nabiał) będą dużo tańsze niż w dużym mieście (wiem to, bo sama raz na jakiś czas kupuję takie rzeczy w małym miasteczku:)

 

PS Jeśli chodzi o wydatki w aptece, to w styczniu wyjątkowo musiałam kupić w niej dwie rzeczy. Miałam wyrywaną ósemkę i lekarz stwierdził kategorycznie, że muszę wziąć antybiotyk (tym samym „zjadłam” swój pierwszy antybiotyk po ponad pięciu latach abstynencji:) Antybiotyk kosztował 20 zł. Lekarz również przepisał mi bardzo silny lek przeciwbólowy, czyli ketonal. Wydałam na niego dodatkowe 14,70 zł, ale szczęśliwie połknęłam tylko jedną tabletkę i więcej żadnej tabletki przeciwbólowej nie wzięłam do ust, bo nie bolało aż tak bardzo. Nie wiem, może mam jakoś zawyżony prób bólu?:)

Pod koniec stycznia moja córka złapała jakiegoś wirusa, a syn z mężem byli trochę przeziębieni, ale szczęśliwie obyło się bez jakichkolwiek lekarstw. Domowe jedzenie i sposoby leczenia (możesz poczytać o nich tutaj) w zupełności wystarczyły.

 

PS2 Jeśli chcecie opowiedzieć o tym, jak u Was wygląda domowy jedzeniowy budżet, to koniecznie napiszcie o tym w komentarzu:)

Jeśli macie pytania, również piszcie!

Posty, które mogą Cię zainteresować

1 komentarz

  • Odpowiedz
    Ile kosztowało nas jedzenie w sierpniu – zestawienie wydatków – Patrycja Wratny
    5 października 2017 at 15:16

    […] chcesz zapoznać się z poprzednimi zestawieniami, to zapraszam tutaj i tutaj. Znajdziesz w nich również szereg „dobrych praktyk” zakupowych, które na co dzień […]

  • Napisz komenatrz