Zdrowe nawyki

Jak zdrowo jeść na urlopie?

Przed nami okres obfitujący w różne wyjazdy małe i duże. Pewnie wiele osób zastanawia się, czy jest możliwe, aby na takim wyjeździe/urlopie zdrowo jeść. Okazuje się, że jest to możliwe. Jak to zrobić? O tym jest dzisiejszy wpis!

 

Na początek chcę Wam przypomnieć jedną złotą zasadę, którą już sama na sobie wielokrotnie przetestowałam:

Dokonujmy najlepszego wyboru żywieniowego, na jaki nas stać w danym momencie!

Oznacza to tyle, że bez względu na sytuację musimy sobie zadać pytanie – czy to jest najlepsza rzecz na jaką mogę sobie teraz pozwolić (biorąc pod uwagę miejsce/czas/koszty)?

 

 

Może się okazać, że o ile na co dzień jemy zdrowo, to gdy przychodzi urlop, pozbywamy się wszelkich zasad i hołdujemy zasadzie „hulaj dusza, piekła nie ma!” I nawet jest to jakieś rozwiązanie, ale jest o tyle ryzykowne, że po tygodniu czy dwóch takiego jedzenia stwierdzamy, że już nie warto wracać do dawnych przyzwyczajeń (tych zdrowych), a tym samym znowu będziemy przejedzeni i jednocześnie niedożywieni.

 

 

Dlatego dzisiaj zdradzę Wam 5 sposobów na to, jak uniknąć takiej sytuacji i w czasie urlopu jeść możliwie zdrowo.

 

 

  1. Jeśli szukasz jakiegoś miejsca na wakacje, to zastanów się, czy hotel on inclusive będzie najlepszym rozwiązaniem? Może jednak zarezerwuj prywatną kwaterę, z możliwością przygotowywania własnych posiłków?

 

Moje doświadczenia: Zdarzyło mi się mieszkać w takim hotelu. Tak, było fajnie, bo wszystko miałam podane na tacy i była masa wspaniale wyglądających posiłków, które aż prosiły, aby je zjeść. Ale okazywało się również, że chęć spróbowania wszystkiego była na tyle duża, że wciąż chodziłam przejedzona, miałam nagłe spadki energii (spowodowane ilością pochłanianego cukru), a po jednym z takich wyjazdów dopadła mnie nawet…. zemsta sułtana?

Jednym słowem przyjemność była chwilowa i okupiona dużym kosztem, a bilans niekoniecznie wyszedł na plus. Wydawało mi się, że za „nadprogramową” ilość jedzenia nic nie płacę, ale tak naprawdę płaciłam najwyższą walutą – własnym zdrowiem!

 

Jak jest teraz: Od jakiegoś czasu staramy się wybierać takie miejsca, w których mamy dostęp do kuchni. Tak, może chwilę potrwa przygotowanie posiłku, ale jest to naprawdę chwila, zważywszy że lato jest okresem, kiedy zwykle jemy mniej, a więcej pijemy. Nie mamy również ochoty na jedzenie wymyślnych posiłków, a dodatkowo mamy pod dostatkiem masę wspaniałych warzyw, owoców i innych dobrodziejstw, z których można szybko przygotować smaczne i zdrowe posiłki!

A jeśli mamy w domu prawdziwych „żarłoków” i mięsożerców, to część rzeczy możemy przygotować jeszcze przed wyjazdem i wspomagać się nimi w podróży!

 

 

  1. Idź na lokalny targ i korzystaj z dobrodziejstw lokalnej kuchni!

 

Dalej będę Was zachęcać do tego, aby poszukać najbliższego targu i wybrać się na zakupy! Na szczęście instytucja targów dalej ma się dobrze, a często nawet w niektórych krajach ma się lepiej niż u nas!

Pamiętajmy, że knajpa, restauracja, supermarket czy hotel nie są jedynym miejscem, w którym można kupić coś do jedzenia. Bardzo często wystarczy podpytać tubylców o to, gdzie i kiedy odbywa się targ i po prostu go odwiedzić.

Może na nas tam czekać wspaniała nagroda. Nic przecież tak dobrze nie smakuje, jak świeże warzywa czy owoce pochodzące z kraju, w którym rosną! To doskonała okazja do tego, aby wreszcie poczuć prawdziwy smak niektórych rzeczy.

Ja do tej pory pamiętam smak fig jedzonych w Chorwacji prosto z drzewa, czy smak i wygląd prawdziwego żółtego sera grana padano jedzonego we Włoszech. A czasami nie trzeba wcale nic kupować, a jedynie upajać się atmosferą miejsca pełnego wielobarwnych dań i ludzi spotykających się przy okazji robionych zakupów.

 

 

  1. Jeśli wybierasz restaurację/knajpę, warto skorzystać z rekomendacji innych użytkowników!

 

Ta opcja świetnie się sprawdziła podczas naszego minionego wyjazdu do Barcelony. Mój mąż, osoba, która uwielbia mieć wszystko pod kontrolą (no może prawie wszystko:), każdorazowo sprawdzał opinie na temat różnych knajpek w bliższej i dalszej okolicy (na www.tripadvisor.com), gdy tylko czuliśmy, że warto byłoby coś zjeść.

Dzięki temu trafiliśmy chyba do najlepszej lodziarni w mieście (i to dwukrotnie:), czy zjedliśmy obłędnie smaczną pizzę. Tak, stwierdziliśmy, że trochę zaszalejemy, skoro to urlop, ale jedzenie było naprawdę dobrej jakości i wcale nie jakieś bardzo drogie biorąc pod uwagę średnie ceny w mieście.

Raz nawet, ale to już przez zupełny przypadek, trafiliśmy do miejsca, gdzie serwowano dania z ciecierzycy, czy komosy ryżowej! Tak, czasami warto również pójść na żywioł i zdać się na przypadek.

Staraliśmy się natomiast omijać zatłoczone miejsca blisko dużych atrakcji turystycznych, w których tak naprawdę klient zje wszystko, co mu się poda, a jakość tych posiłków pozostawia wiele do życzenia. Często wręcz jest zasada, że najlepiej jeść w miejscach, gdzie jedzą mieszkańcy.

Sprawdzanie opinii o danym miejscu uważam za prawdziwy strzał w dziesiątkę! Sprawdza się on nie tylko w trakcie wyjazdów za granicę, ale również w trakcie ew. wypadów na miasto w mieście, w którym mieszkamy.

 

 

  1. Zastanów się, czy pewne (pół)produkty możesz zabrać ze sobą w podróż

 

Jak widać możliwości mamy dużo. Możemy stołować się na mieście, w hotelu, czy kupować na lokalnym targu. Ale jest jeszcze jedna możliwość. Otóż możemy część rzeczy kupić przed wyjazdem i zabrać je ze sobą w podróż.

Oczywiście mogą się pojawić głosy, że nie warto ze sobą tego wszystkiego wozić, że się może nam to popsuć, ale uważam, że dla chcącego nic trudnego! Warto jednak mieć na uwadze kilka rzeczy:

 

Czego nie warto ze sobą zabierać: tego, co się może zepsuć, tego co można kupić na miejscu, zwłaszcza jeśli możemy to dostać na miejscu jeszcze w lepszej jakości, bo np. dany kraj z tego słynie

Co warto ze sobą zabrać: każdy pewnie będzie miał określone preferencje, ale napiszę jak to wygląda z mojego punktu widzenia

  • dla mnie bardzo istotną rzeczą jest… chleb – wydawałoby się, że jest to rzecz, którą wszędzie łatwo kupić, ale już nie raz przekonałam się o tym, że za granicą coraz częściej jedyną dostępną opcją są bułki i pieczywo wprost ociekające glutenem (można je poznać po tym, że są wyrośnięte i chrupiące, ale następnego dnia są twarde, wręcz nie do pogryzienia) – tak, trzeba przyznać, że te rzeczy są dobre, nawet bardzo, ale świadomość tego, że dziurawią moje jelita, a poziom mojej energii zwykle po nich spada, skutecznie mnie zniechęca do zbyt częstego ich kupowania; wolę kupić więcej chleba na targu (na naturalnym zakwasie, z nieoczyszczonej mąki) i ew. go zamrozić, by potem przed wyjazdem wyjąć i wrzucić do walizki
  • nauczyłam się, że warto mieć zawsze pod ręką produkty pomocne w przygotowaniu szybkiej kanapki – może to być na przykład jakiś twardy ser, który tak łatwo się nie psuje, albo (jak to zrobiliśmy ostatnio), trochę suszonych kabanosów o dużej zawartości mięsa w mięsie – to idealne przekąski w trakcie intensywnego zwiedzania, a na miejscu można do nich dokupić jakieś warzywa
  • kasza (jaglana, gryczana niepalona), czy ryż naturalny – to rzeczy banalnie proste do ugotowania, które w dodatku idealnie się komponują ze świeżymi warzywami (pomidorami, ogórkiem) lub gotowanymi (szparagi, brokuły czy kalafior) – z małymi dodatkami stanowią pomysł na szybki obiad
  • gorzka czekolada – czekolady, nawet tej gorzkiej, nie jemy zbyt często, ale na wypady, w czasie których wiemy, że będzie sporo zwiedzania, gorzka czekolada (najlepiej o zawartości kakao min. 85%) jest niezastąpiona – razem z lokalnymi owocami stanowi wspaniałą przekąskę podczas intensywnego dnia

 

Jeszcze jedna mała uwaga: gdy jedziemy w podróż autem, to mamy i więcej miesza w bagażniku i lepsze możliwości przechowywania łatwo psujących się rzeczy (np. fajną opcją jest lodówka turystyczna); ale nawet lecąc samolotem czasami warto zabrać ze sobą niektóre rzeczy do jedzenia, tym bardziej, że zwykle letnie rzeczy mało ważą:)

 

 

  1. Jeśli to urlop, to warto posmakować trochę rzeczy, których na co dzień nie jemy:)

 

Nie wiem, czy bym się podpisała pod tym stwierdzeniem jeszcze jakiś czas temu. Ale wiadomo, im się coś lepiej pozna, tym człowiek nabiera do pewnych rzeczy większego dystansu. A w końcu urlop jest po to, żeby trochę poleniuchować i sobie pofolgować.

Mogę Wam również obiecać, że jeśli na co dzień staramy się zdrowo odżywiać, a potem mamy kilka czy kilkanaście dni odstępstw od tej normy, to z dość dużą przyjemnością powrócimy do dawnych, zdrowych nawyków? Pod warunkiem, ze zdążyliśmy je w sobie wyrobić!

 

Chcę Wam jednak podpowiedzieć, na jakie pułapki warto uważać:

  • Nie rzucajmy się od razu na watę cukrową, hot dogi i inne żywieniowe śmieci – może warto pójść na dobre lody, a wcześniej sprawdzić opinie o danym miejscu:)
  • Jeśli mamy małe dzieci, to starajmy się im tłumaczyć, że teraz jesteśmy na urlopie i dlatego jemy to czy tamto, ale jak wrócimy do domu, to powrócimy do dawnego sposobu jedzenia – dziecko naprawdę łatwo można przyzwyczaić (czyt. uzależnić) do jedzenia niezdrowych przekąsek, a potem możemy mieć z tym spory problem – dlatego jak zawsze warto dziecko edukować i liczyć na to, że jest mądrzejsze niż nam się wydaje!
  • Aby uniknąć problemów opisanych w powyższym punkcie, warto zadbać o tym, aby w czasie urlopu obok tych mniej zdrowych rzeczy było też dalej dużo zdrowych przekąsek (owoce czy sezonowe warzywa idealnie się do tego nadają!)

 

 

To chyba tyle moich dobrych rad. Mam nadzieję, że Wam się przydadzą podczas planowania wakacyjnych wyjazdów:)

Jeśli macie jakieś inne swoje złote zasady, to koniecznie się nimi podzielcie! Jeśli macie ochotę skomentować to, co napisałam, to również piszcie:)

Posty, które mogą Cię zainteresować

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Gosc
    16 maja 2017 at 13:05

    A ja mam tylko jedno pytanie czy Panstwo oboje pracują na pełnych etatach??

    • Odpowiedz
      Patrycja Wratny
      16 maja 2017 at 20:54

      Powiem tak – odkąd mam dzieci to pracuję na kilku etatach:) A tak na poważnie, to mąż ma pracę 8 godzin poza domem, a ja pracuję w domu – nad blogiem i innymi rzeczami, w tym nad otworzeniem własnej działalności (a kto miał do czynienia z czymś podobnym ten wie, że to praca, która nie ma końca:). Nie wiem do końca jaki był cel pytania, ale dodam tylko, że gdy pracuję w domu, to staram się w tym czasie nie gotować, więc nie mam mowy, abym w tym czasie gotowała obiad, czy robiła jakieś posiłki na zapas (a czasy kiedy gotowałam po nocach, albo dużo w ciągu całego dnia, mam już szczęśliwie za sobą). Posiłki przygotowujemy głównie wieczorem, czy w ciągu weekendu. Jeśli chodzi o śniadania, to mam ten komfort, że nie muszę się szykować razem z Mężem i dziećmi do pracy, ale nasze śniadania są na tyle proste, że robią się niemal same (np dzisiaj była odgrzewana z wczoraj kasza jaglana z jajkami na miękko). Jeśli chodzi o obiady, to robimy je zwykle wieczorem na 2-3 dni, dzięki czemu nie ma tego dużo. Kolacje też robimy wspólnie (staramy się je również wspólnie jeść całą rodziną – dzieciaki mają z tego ogromną frajdę – my dorośli również:) i też są raczej proste. W ogóle im dłużej zgłębiam temat zdrowego odżywiania, tym bardziej stawiam na prostotę! I o dziwo wszyscy są zadowoleni i najedzeni:) A dzieci mają swoje posiłki w przedszkolu, chociaż w domu też swoje jedzą – i syn i córka uwielbiają jeść:) Dodam tylko, że niemal nie oglądam telewizji, jak również staram się mocno selekcjonować to, co czytam w Internecie. Dzięki temu mam czas na to, co jest naprawdę dla mnie ważne:) Mam nadzieję, że odpowiedziałam na pytanie:) Pozdrawiam serdecznie! ps A tak w ogóle to jestem Patrycja:)

    Napisz komenatrz