Ile to kosztuje

Nasze wydatki na jedzenie w lutym + jak zacząć robić własny budżet

Luty już za nami zatem przyszła pora na zestawienie naszych wydatków na jedzenie w lutym. Tak jak ostatnio pokażę budżet w rozbiciu na miejsce robienia zakupów oraz w podziale na poszczególne kategorie zakupów.

Za moment zobaczycie, gdzie robimy zakupy i co znajduje się w naszym koszyku zakupowym:)

Na koniec podam kilka wskazówek dla tych, którzy chcieliby zacząć robić podobne zestawienie własnych wydatków!

 

 

Poniżej zestawienie wydatków na jedzenie w lutym wg miejsca robienia zakupów:

 

Miejsce Wydatki w PLN % udział
Targ 935,7 44%
Supermarket 404,9 19%
Przedszkole 352,0 17%
Internet 317,3 15%
Jedzenie na mieście 65,6 3%
Budka z warzywami 39,6 2%
SUMA 2115,1 100%

 

Uwagi:

  • Całkowite wydatki w lutym wyniosły nas ponad 2000 zł – to kwota większa niż w grudniu i jak dotąd największa (budżet prowadzę od listopada 2016 r.)
  • Na tę kwotę wpłynęło kilka czynników, m.in.:
    • w lutym zrobiliśmy kilka większych zakupów przez Internet (robimy to „hurtowo” i wszystkie te zakupy skumulowały się) – takie zakupy robimy raz na kilka miesięcy więc ten koszt rozkłada się w praktyce także na kilka miesięcy – kupiliśmy m.in. olej kokosowy, ksylitol, kwas l-askorbinowy (wit. C lewoskrętna), dużo różnych przypraw (w tym cynamon cejloński) czy wreszcie mąż zamówił różne sosy do swoich orientalnych potraw:)
    • zakupy w supermarkecie były większe niż np. w styczniu, gdy spojrzę na dokładną listę to okazuje się, że same wina kosztowały nas 100 zł
    • wydatki za żywienie dzieci w przedszkolu były wyższe niż np. w styczniu i najwyższe jak dotychczas (w analizowanym okresie listopad-luty)
  • Zakupy robione na targu wciąż zajmują pierwsze miejsce w całym zestawieniu wydatków i paradoksalnie nie wzrosły aż tak znacząco (dla porównania w styczniu były niższe jedynie o 70 zł)
  • Jedzenie na mieście wyniosło nas kilkadziesiąt złotych – jest to spowodowane przede wszystkim tym, że gotujemy głównie w domu – oszczędzamy tym samym nie tylko nasze pieniądze, ale również zyskujemy bezcenne zdrowie! Oczywiście jak jest jakaś szczególna okazja albo po prostu mamy ochotę gdzieś wyjść, to po prostu to robimy, ale zwyczajnie na co dzień wolimy jeść jedzenie przygotowane w domu!
  • Zakupy w małych budkach z warzywami wciąż są niewielkie – latem na pewno się to zmieni!
  • Pieczywo i mięso kupujemy od jakiegoś czasu głównie na targu  i praktycznie omijamy już piekarnie czy sklepy mięsne z daleka, dlatego nie ma ich w powyższym zestawieniu

 

 

Poniżej zestawienie wydatków na jedzenie w lutym w podziale na kategorie:

 

Kategoria Wydatki w PLN % udział
Przedszkole 352,0 17%
Nabiał, sery i jaja 257,6 12%
Owoce 195,8 9%
Mięsne 188,0 9%
Warzywa 175,9 8%
Kasze, ryż, orzechy i inne 160,8 8%
Przetwory 152,1 7%
Oleje i tłuszcze 132,0 6%
Pieczywo 114,0 5%
Alkohol 98,0 5%
Poza domem 65,6 3%
Przyprawy 64,8 3%
Ryby 60,0 3%
Słodkie 59,0 3%
Na wzmocnienie 30,0 1%
Woda 9,5 0%
SUMA  2115,1 100%

 

Uwagi:

  • Jedzenie w przedszkolu (352 zł) – celowo wydzieliłam z całej grupy – ta kwota jest najwyższa, ale obejmuje kwotę jaką płacimy za posiłki 2 naszych dzieci w przedszkolu za cały miesiąc (jest to śniadanie, drugie śniadanie, obiad i podwieczorek) – płacimy oczywiście za te dni, kiedy dzieci rzeczywiście chodzą do przedszkola
  •  Nabiał, sery i jaja (257,6 zł)  – te produkty kupujemy na targu i są bardzo dobrej jakości – te produkty sprzedaje pani, która sama te produkty robi (np ser wiejski, czy domowy jogurt naturalny) a produkty do ich produkcji (np. mleko) ma od swojego brata, który ma własną hodowlę krów – kupując te rzeczy (są relatywnie droższe niż gdzie indziej, ale nigdzie chyba nie znajdę lepszych jakościowo produktów) nie żałuję ani jednej wydanej złotówki – a serkom typu bieluch czy innym mówię „papa”, wyjątkiem są twarde żółte sery długodojrzewające czy od czasu inne sery kupowane w sklepie, które również zostały ujęte w tej grupie
  • Owoce (195,80 zł) – to również dość pokaźna kwota, ale dodam że mieszczą się w niej cytryny i grapefruity, które zimą kupuję w bardzo dużych ilościach:) poza nielicznymi wyjątkami (jak np. awokado) stawiamy głównie na nasze polskie, sezonowe owoce (teraz głównie jabłka i gruszki)
  • Mięsne (188 zł) – w tej kwocie mieszczą się takie zakupy jak pasztet domowej roboty (kupowany u tej samej pani która sprzedaje nabiał), trochę wiejskiej kiełbasy, czy od czasu do czasu inne rzeczy tj. kurczak wiejski czy smalec (ostatnio się nim zajadamy:)
  • Warzywa (175,90 zł)  – warzyw kupuję bardzo dużo, a ponieważ kupuję je głównie na targu i głównie są to produkty sezonowe, to naprawdę ich koszt nie jest duży w porównaniu z innymi produktami
  • Kasze, ryż, orzechy i inne (160,80 zł) – te produkty również kupuję na targu od zaufanej pani, która dba o to, aby produkty były świeże i dobrej jakości
  • Przetwory (152,1 zł) – w tej grupie mieszczą się takie produkty jak oliwki, pomidory suszone, tofu naturalne, czy przecież pomidorowy
  • Oleje i tłuszcze (132 zł)  – w tej grupie mieszczą się zakupy takich produktów jak oleje tłoczone na zimno (kupowane na targu albo przez Internet), olej kokosowy (oczywiście tłoczony na zimno, kupowany przez Internet), sporadycznie jakieś masło (najlepiej kupione na targu)
  • Pieczywo (114 zł) – kupowane u tej samej pani co ma nabiał i pasztet – to jest chleb domowej roboty który piecze tej pani inna pani – chleb jest rewelacyjny, bez drożdży i ulepszaczy, za to na zakwasie naturalnym i ze sprawdzonej mąki – kupuję dwa duże bochenki takie chleba (koszt to 36-40zł w zależności od rodzaju), po czym jeden chleb zamrażam i wyciągam go w tygodniu – taki chleb wystarcza nam niemal na cały tydzień, bo nie jemy chleba w ilościach hurtowych, oczywiście gdy gdzieś wyjeżdżamy to posiłkujemy się chlebem z piekarni; bułki jemy naprawdę okazjonalnie i raczej nie w domu
  • Alkohol (98 zł) – w tej grupie mieści się wino które lub czasem wypić mój mąż, ew. inne gdy jest okazja – dodam, że ja alkoholu właściwie nie piję, bo nie mam takiej potrzeby – najpierw długo nie mogłam go pić, bo albo byłam w ciąży albo karmiłam, a potem straciłam na napoje wyskokowe ochotę (efekt – to najczęściej ja jestem kierowcą:)
  • Poza domem (65,60 zł) – w tej grupie mieszczą się okazjonalnie jedzone posiłki męża w pracy, czy nasze rodzinne wypady na miasto
  •  Przyprawy (64,80 zł) – jak wspominałam w lutym zrobiliśmy hurtowe zakupy różnych przypraw (na allegro) – takie przyprawy są znacznie tańsze i lepszej jakości niż te ze sklepu (np można często kupić niezmieloną wersję jakiejś przyprawy, np cynamon, czy gałkę muszkatołową) i wystarczają na bardzo długo
  • Ryby (60 zł) – ryb jemy relatywnie mało (dobre tłuszcze zapewniają nam np. olej lniany i inne tłoczone na zimno, siemię lniane, czy awokado), ale to też z tego powodu, że na częstsze ich jedzenie nie mamy ochoty – po prostu słuchamy organizmu i jemy rybę raz na jakiś czas, oczywiście najchętniej świeżą i kupioną na targu lub z własnej hodowli:)
  • Słodkie (59 zł) – nie myślcie, że w tej grupie znajdziecie słodycze sklepowe:) jeśli już sklepowe, to gorzką czekoladę 85%, w tej grupie mieści się również koszt miodu (kupiony na targu od prawdziwego pszczelarza!) i koszt ksylitolu, który staramy się używać zamiast cukru
  • Na wzmocnienie (30 zł) – naszym wzmocnieniem są teraz oczywiście kiszonki (ogórki, kapusta), czosnek, cebula czy po prostu zdrowe jedzenie, ale dodatkowo wspomagamy się np sproszkowaną witaminą C (kwas L-askorbinowy) czy witaminą D w kroplach (piją ją nie tylko dzieci, ale również my z mężem:)
  • Woda (9,50 zł) – kupujemy butelkowaną wodę mineralną/źródlaną (chociaż marzy mi się porządny domowy filtr – może kiedyś przekonam do niego męża:), ale np do gotowania wody na herbatę (najchętniej zielonej albo innej liściastej) używamy przegotowanej wody z kranu, do tego oczywiście mamy nasze niezastąpione świeżo wyciskane soki z kupowanych warzyw i owoców

 

Dodam, że wydatki w aptece w lutym wyniosły 0 zł.

To chyba najlepsza rekomendacja dla naszej diety:)

 

A teraz kilka praktycznych wskazówek dla osób, które chcą zacząć prowadzić podobny budżet:

  • jeśli robicie zakupy na targu, możecie spisywać kwotę wydatków na kartce lub przy pomocy aplikacji na telefonie (ja np. używam czasami aplikacji Wunderlist, chociaż nie jest ona stricte do wpisywania kosztów, ale po prostu mam ją pod ręką, dodam, że nie jestem jakąś wielką fanką rozwiązań elektronicznych, dlatego często używam zwykłej kartki i długopisu:)
  • jeśli robicie zakupy w sklepie, po prostu weźcie paragon i potem wszystkie paragony odkładajcie w jedno miejsce (Wy i Wasze drugie połówki, aby lista była pełna)
  • jeśli robicie zakupy przez Internet, koszt można od razu wpisać do pliku (jeśli np siedzicie przed komputerem)
  • skoro o plikach mowa – koniecznie zróbcie sobie prosty plik w excelu, w którym będziecie mieć kolumny z takimi informacjami jak:
    • data (wtedy łatwo posegregujecie wydatki po danym miesiącu)
    • miejsce (targ, supermarket itp)
    • produkt – w zależności od tego jak szczegółowy chcecie mieć plan oraz ile macie czasu na zabawę w pliku można albo np. wpisywać koszt warzyw ogółem, albo osobno poszczególne produkty – gdy robię zakupy na targu to wpisuję je często hurtowo ale wg kategorii, gdy mam paragon – wpisuję pozycja po pozycji
    • kategoria (nabiał, warzywa, pieczywo itp.) – możecie się posłużyć kategoriami które prezentuję powyżej albo stworzyć swoje własne)
    • no i oczywiście wydana kwota
  • aby ułatwić sobie pracę, można w zakładce obok naszego budżetu zrobić mały słowniczek z pojęciami, które można spotkać w poszczególnych kategoriach (np nie musimy wpisywać za każdym razem nazwy miejsca robienia zakupów, ale wybierać je z dostępnej rozwijalnej listy)
  • jak często wpisywać wydatki do budżetu – jeśli macie paragony, a np wydatki z targu zapisane gdzieś na kartce lub w aplikacji, to można to robić dosłownie raz w miesiącu, ale trzeba zadbać o to, aby mieć komplet „wszystkich dokumentów” – jeśli często płacicie kartą, to można sprawdzić historię konta i sprawdzić, czy nie było tam jakiegoś wydatku którego nie ujęliśmy
  • potem już wystarczy przefiltrować wszystkie zapisane pozycje wydatków wg tego, co nas interesuje (u mnie jest to miejsce robienia zakupów oraz kategoria wydatków), zsumować je i zrobić tabelkę z podsumowaniem (kwot i ujęciem %)

Gotowe!

 

To naprawdę bardzo fajna sprawa, zwłaszcza jeśli mamy wrażenie, że pieniądze przeciekają nam przez palce i właściwie nie wiemy, którędy nam „uciekają”!

 

Jestem naprawdę bardzo ciekawa tego, czy prowadzicie podobny budżet i jak wygląda u Was podział wydatków na poszczególne kategorie. Koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzu poniżej!

 

PS Jeśli macie ochotę zapoznać się z zestawieniem naszych domowych wydatków na jedzenie za styczeń, to zapraszam tutaj.

Posty, które mogą Cię zainteresować

1 komentarz

  • Odpowiedz
    Ile kosztowało nas jedzenie w sierpniu – zestawienie wydatków – Patrycja Wratny
    5 października 2017 at 15:16

    […] chcesz zapoznać się z poprzednimi zestawieniami, to zapraszam tutaj i tutaj. Znajdziesz w nich również szereg „dobrych praktyk” zakupowych, które na co […]

  • Napisz komenatrz