Przepisy/ Zdrowe nawyki

Nie wszystkie bakterie są złe + jak dbać o te dobre jedząc odpowiedni jogurt + przepis na jogurt domowej roboty

Dzisiaj mam dla Was prawdziwą bombę wiedzy nas temat bakterii. Okazuje się, że nie wszystkie bakterie są takie złe i należy je tępić. Wręcz przeciwnie, są takie bakterie, o które trzeba bardzo dbać. W naszych jelitach mamy tych bakterii ok. 2 kilogramy!

Jednym ze sposobów na dostarczenie dobrych bakterii naszemu organizmowi jest jedzenie jogurtu naturalnego. Ale nie takiego smakowego jogurtu ze sklepu, ale prawdziwego jogurtu!

Dlatego dzisiaj poznacie m.in. praktyczne wskazówki dotyczące tego, jak wybierać najlepszy jogurt i dlaczego możemy dzięki niemu budować naszą odporność! Jeśli szukacie sprawdzonych i domowych sposobów na budowanie odporności u dziecka, siebie i swojej rodziny, to właśnie znaleźliście jedną z podpowiedzi!

Powiem też, jak możecie samodzielnie przygotować jogurt w zaciszu własnego domu:)

Artykuł jest dość długi, ale naprawdę warto go przeczytać od początku do samego końca!

 

 

Czym jest jogurt?

 

Jogurt to nic inne jak mleko wstępnie przetrawione przez bakterie.

Jedzenie wstępnie przetrawionego przez bakterie mleka (czyli jogurtu) oszczędza nam pracy – pozostaje nam już tylko dotrawić je do końca. To szczególnie korzystna informacja dla osób z nietolerancją laktozy!

Jednak te dobre bakterie nie tylko rozkładają zjadane przez nas pożywienie, ale także „przy okazji” wytwarzają zupełnie nowe substancje, np. witaminy! Pełnią wiele różnych funkcji, w tym dbają o stan naszych jelit i podnoszą naszą odporność.

 

Jaki jogurt jeść:

  1. Najgorsza opcja to jogurt smakowy ze sklepu – może wcale nie mieć dobroczynnych bakterii (możemy ich nie znaleźć w składzie produktu), za to może różne sztuczne dodatki, w tym cukier czy nawet syrop glukozowo-fruktozowy! – taki jogurt wyrządzi nam więcej szkody niż da jakiekolwiek korzyści
  2. Lepsza opcja to zwykły jogurt naturalny – jego jedzenie ma jednak sens wtedy, gdy zawiera w swoim składzie łacińską nazwę bakterii, np. L. acidophilus (przez dość długi czas kupowaliśmy właśnie taki jogurt, np. marki Bakoma), z drugiej strony należy unikać mleka w proszku
  3. Jeszcze lepszą opcją jest zrobienie własnego jogurtu, tu mamy kilka opcji:
    1. Możemy użyć mleka ze sklepu (nie tego UHT, ale mleka pasteryzowanego, który ma krótszy termin przydatności) oraz jogurtu sklepowego i samodzielnie przygotować jogurttutaj znajdziecie przykładowy przepis
    2. Jeszcze lepszą opcją jest zakupienie specjalnych bakterii w proszku (wystarczy wpisać np. w wyszukiwarkę allegro określenie „jogurt L+”) oraz prawdziwego wiejskiego mleka i zrobienie z nich domowego jogurtu – poniżej znajdziecie opis jak to zrobić

Jak zrobić własny jogurt z mleka i bakterii w proszku/jogurtu gotowego

Drukuj przepis
Liczba osób: 4 Czas przygotowania: 30 minut + 24 godz. na zrobienie się jogurtu

Składniki

  • Litr mleka (najlepiej wiejskiego - krowiego lub jeszcze lepiej koziego)
  • Bakterie w proszku (bakterie L+) ew. gotowy jogurt naturalny posiadający bakterie

Przygotowanie

1

Kupujemy mleko (krowie, kozie, ew. pasteryzowane) oraz saszetkę z bakteriami L+

2

Litr mleka podgrzewamy do temp. 80°C (mleko pasteryzowane do temp 42°C) – można użyć termometru elektronicznego – 80 °C to temp. przy której na mleku pojawia się pierwszy kożuszek, ale mleko nie powinniśmy zagotować, bo zabijemy przy okazji dobre bakterie które zawiera!

3

Przelewamy mleko do naczynia (np. słoika lub garnka ze szczelną pokrywą) i studzimy do temp. 42 °C

4

Otwieramy saszetkę z bakteriami, wsypujemy do mleka, mieszamy i szczelnie zamykamy naczynie

5

Zostawiamy do fermentacji na 16-24 godziny (sprawdzamy czy mleko zmieniło się w jogurt) – powinniśmy utrzymać temp. 42 st. (można wstawić jogurt do piekarnika, ciepłej wody, latem postawić na parapecie w słonecznym miejscu lub po prostu zawinąć w koc)

6

Jogurt jest gotowy – należy go trzymać w lodówce

7

Teraz jogurt można zjeść, a kilka łyżek (4 łyżki na litr mleka) można wykorzystać do zrobienia kolejnego jogurtu – wystarczy znowu kupić mleko, podgrzać je do 80 °C i ostudzić do 42 °C, po czym dodać na jeden litr mleka 4 łyżki jogurtu, który już mamy w lodówce (po prostu zjadając go pamiętajmy o zostawieniu tych 4 łyżek lub więcej w zależności ile chcemy otrzymać jogurtu:)

Uwagi

Ważne jest to, że bakterie w takim jogurcie żyją do 7 dni (licząc od momentu gdy jogurt się zrobi), dlatego najlepiej jest po 6-7 dniach zrobić kolejny jogurt (czyli raz na tydzień można kupić mleko np. na targu i od razu zrobić nowy jogurt, używając do tego świeżego mleka i kilku łyżek poprzedniego jogurtu).
Istotne jest to, że gdy robimy jogurt po raz pierwszy, korzystając z bakterii z saszetki, to musimy mieć dokładnie 1 litr mleka. Gdy robimy kolejny „nastaw”, to możemy zrobić jogurtu znacznie więcej (na każdy litr mleka należy dodać 4 łyżki „starego” jogurtu).
Robiąc jogurt regularnie (co tydzień) możemy go tak robić z kupionej raz saszetki przez okres kilku miesięcy (3-6 miesięcy). Czyli saszetkę wystarczy kupić raz, a potem tylko co tydzień dokupować świeże mleko. Jogurt kosztuje nas wtedy tyle co mleko, a mamy pewność że jemy jogurt najlepszej jakości.
Analogicznie możemy kupić również bakterie do zrobienia kefiru (wtedy mamy po prostu do czynienia z innymi szczepami bakterii, a większa różnorodność bakterii to nasze lepsze zdrowie i odporność).

 

Mój sposób robienia jogurtu

 

Przez jakiś czas robiłam jogurt z bakterii kupowanych w saszetkach. Kupowałam je co trzy miesiące na spółkę z ciocią, dzięki czemu koszty dzieliły się na nas dwie.

Potem, z braku czasu (przynajmniej na tę czynność), zaczęłam kupować jogurt sklepowy firmy Bakoma.

Dzisiaj znowu jem prawdziwy jogurt i przyznam, że jego smak jest zupełnie nie do podrobienia (jogurt jest bardziej kwaśny i mniej słodki niż ten sklepowy, ale w smaku jest zwyczajnie bardziej naturalny!).

 

Na targu zaczęłam kupować jogurt od pani która co tydzień robi go z bakterii z saszetki (robi go w dużych ilościach więc jest to dla niej opłacalne, a jogurt dzięki temu ma bardzo dużo dobrych bakterii, bo jak wiadomo z każdą kolejną produkcją jakość i ilość bakterii mogą nieco maleć).

Najpierw kupowałam jogurt, ale płaciłam za niego dość dużo (7 zł/0,5l). I nagle doznałam olśnienia! Ponieważ Ci Państwo sprzedają również świeże wiejskie mleko, to zaczęłam kupować jeden mały jogurt i 3 litry mleka specjalnie do robienia jogurtów.

Każdej soboty po powrocie z targu do domu podgrzewam mleko do temp 80 °C i schładzam do temp. 42 °C, po czym rozlewam do 3 litrowych słoików i do każdego dodaję po duże 4 łyżki kupionego jogurtu. Mieszam, zamykam i owijam szmatką na dobę.

Po tym czasie mam 3 litry prawdziwego, cudownego jogurtu, który wystarcza dla całej naszej rodziny na tydzień! Mąż codziennie zabiera jogurt do pracy, a my z dzieciakami podjadamy go sobie w ciągu tygodnia.

Koszt 1 litra takiego jogurtu to 4 zł za litr mleka (prawdziwego, wiejskiego, prosto od krowy:) + koszt tych 4 łyżek jogurtu (gdy kupię mały jogurt, to poza 12-stoma łyżkami jogurtu których używam do zrobienia jogurtu, resztę oczywiście zjadamy:)

 

Co nam daje picie prawdziwego jogurtu naturalnego?

 

Lista jest długa i imponująca. Taki jogurt m.in.:

  • Poprawia trawienie
  • Zwalcza szkodliwe bakterie, grzyby i inne oraz zasila armię dobrych bakterii
  • Pomaga przy wzdęciach, zgadze, wrzodach, skłonnościach do zaparć i biegunek
  • Jest wskazany po kuracji antybiotykowej – pomaga odbudować korzystną florę bakteryjną jelit
  • Jest idealny dla wzmocnienia odporności, czy przy przewlekłych chorobach
  • Korzystnie działa przy alergiach oraz jest wskazany dla osób narażonych na stres, czy uprawiających sport

 

 

A NA KONIEC „PARĘ” SŁÓW O BAKTERIACH I ICH ROLI W NASZYCH ORGANIZMIE – WARTO TO PRZECZYTAĆ!!!

 

Dzisiejsza część teoretyczna jest oparta na cudownej i inspirującej książce „Historia wewnętrzna” autorstwa Giulii Enders.

Polecam ją wszystkim tym, którzy chcą poznać fascynujący świat naszego układu pokarmowego, ze szczególnym naciskiem na organ jakim są jelita:)

Ale uwaga, książka wciąga bardziej niż najlepsze czekoladki! A do tego jest pełna humoru i naszpikowana jest cennymi wskazówkami jak dbać o naszą odporność! Jeszcze nie raz będę się do niej odwoływać!

 

Dobre i złe bakterie

 

Musimy wiedzieć, że nie wszystkie bakterie są złe. Istnieje masa pożytecznych bakterii, w tym m.in. te, które zasiedlają nasze jelito grube i budują naszą odporność.

Powinniśmy zatem odpowiednio o nie zadbać. Z jednej strony możemy stale dostarczać nowe okazy bakterii (to zadanie pełnią probiotyki, czyli m.in. jogurt naturalny). Z drugiej strony możemy dokarmiać bakterie już istniejące, aby żyły sobie dalej w naszym organizmie i każdego dnia robiły dobrą robotę dla naszego organizmu (tę rolę pełnią prebiotyki).

Każdego dnia połykamy miliardy żywych baterii. Okazuje się, że tylko nieliczne z nich są w stanie przetrwać atak kwasów żołądkowych i dostać się do naszego jelita grubego.

Gatunki, które potrafią bez większego uszczerbku oprzeć się procesom trawiennym to na przykład Lactobacillus rhamnosuc, Lactobacillus acidophilus czy Lactobacillus casei Shirota. Teoretycznie takie żywe bakterie mają większe szanse, aby zdziałać w naszych jelitach coś dobrego.

 

Dobre bakterie to twórcy naszego życia i zdrowia!

Dzisiejszy świat jak ognia boi się każdej napotkanej bakterii, tępiąc ją przy każdej możliwej okazji. To ogromny błąd, prowadzący do wyjałowienia naszego jelita i zasiedlenia go przez chorobotwórcze bakterie.

Dobre i złe bakterie prowadzą ze sobą nieustanną walkę i im mniej mamy tych dobrych bakterii tym więcej miejsca zostawiamy dla złych bakterii. Gdy na przykład podajemy antybiotyk, to giną wszystkie bakterie – te dobre i złe. Jeśli nie zasilimy wtedy organizmu w pożyteczne bakterie (np. jedząc jogurt czy kiszonki), to te złe znowu biorą górę i znowu osłabiają nasz organizm.

 

Dobre bakterie współtworzą nasze życie.

Nasi przodkowie, nie mając nawet wiedzy na ten temat, instynktownie podejmowali właściwe działania. Chroniki jedzenie przed szkodliwymi bakteriami gnilnymi, jednocześnie powierzając swoje zdrowie dobrym bakteriom. Z ich pomocą konserwowali np. żywność (u nas robiono to np. robiąc chleb na naturalnym zakwasie, czy kisząc kapustę lub ogórki albo robiąc zsiadłe mleko).

 

Fermentacja – najstarsza i najzdrowsza metoda konserwowania żywności

 

O produktach, które są przetworzone przez bakterie mówimy, że są sfermentowane.

Podczas fermentacji powstają kwasy, które chronią (razem z bakteriami) jedzenie przed szkodliwymi zarazkami. Fermentacja to najstarsza i najzdrowsza technika konserwacji żywności.

Kiedyś mieliśmy do czynienia z całą gamą różnorodnych szczepów bakterii. Były one przekazywane do kolejnych porcji pożywienia (np. podczas robienia zakwasu i pieczenia chleba).

 

Jak masowa produkcja zabija dobre bakterie!

 

Dzisiaj, w dobie produktów (w tym jogurtów) wytwarzanych na skalę przemysłową, używa się tylko wyselekcjonowanych szczepów.

Co więcej, zaraz po udoju mleko poddaje się krótkiej obróbce termicznej. To powoduje, że giną nie tylko złe bakterie, ale również te dobre.

To dlatego tak trudno byłoby nam zrobić zsiadłe mleko z mleka kupionego w sklepie (zwłaszcza tego UHT, które zostało podgrzane do temperatury ponad 100 stopni, lepszym wyborem będzie mleko pasteryzowane, które jest podgrzane do temperatury 75-90 stopni – dlatego to ostatnie ma krótszy termin przydatności i musi być trzymane w lodówce).

Masowa produkcja powoduje, że produkty trzeba odpowiednio „zakonserwować”, aby jakimś cudem dotrwały do czasu, aż kupimy je w sklepie!

Dlatego tak uwielbiam zakupy na targu! Omijam wtedy cały ten skomplikowany proces i kupuję świeży towar, którego nie trzeba podgrzewać ani nic z nim robić, bo wiadomo, że zaraz trafi na domowy stół!

 

Dlaczego tak ważne jest to, jaki jogurt zjemy?

 

Okazuje się zatem, że nie każdy jogurt będzie tak samo skutecznie zasilał nasze jelito grube w dobre bakterie.

Z jednej strony już na starcie często mamy do czynienia z mniejszą liczbą szczepów bakterii (albo w jogurcie nie ma ich w ogóle – dlatego warto zawsze czytać skład produktu!), a z drugiej strony tylko część z nich oprze się działaniu naszych soków żołądkowych i dotrze do jelita grubego.

Może się też stać tak, że wraz z jogurtem do jelit nie trafi na tyle duża dawka bakterii, aby móc coś zdziałać pożytecznego.

Bakterie mają też określoną żywotność i zwyczajnie mogą się przeterminować zanim trafią do naszego jelita (zależeć to będzie z jednej strony od procesu produkcyjnego, a z drugiej strony od stanu naszego organizmu i szybkości z jaką trawimy pokarm, a tym samym kiedy niestrawione resztki, w tym bakterie, trafią do naszego jelita grubego).

Aby spożywanie probiotyków (czyli m.in. jogurtów) miało sens, trzeba je spożywać regularnie i zadbać o to, aby była w nich dostateczna ilość bakterii (powinniśmy mieć ok. miliarda bakterii aby mogły pracować na naszą korzyść).  To mogą nam zapewnić tylko dobre jogurty naturalne, a nie jogurty, które się pod nie podszywają!

Dlatego tak bardzo zachęcam Was do wypróbowania domowego sposobu na robienie jogurtów. Z prawdziwego mleka i z żywych szczepów bakterii!:)

 

Jestem bardzo ciekawa, czy kiedyś robiliście taki jogurt? A może spróbujecie?:)

 

Posty, które mogą Cię zainteresować

1 komentarz

  • Odpowiedz
    Ile kosztowało nas jedzenie we wrześniu i dlaczego tak dużo? – Patrycja Wratny
    10 listopada 2017 at 17:06

    […] prawdziwe wiejskie mleko (jemy je z naturalnymi płatkami zwykle raz w tygodniu, a z reszty robimy domowy jogurt:), jogurt naturalny domowej roboty, czy wreszcie jaja od szczęśliwych […]

  • Napisz komenatrz