Kulinarne podsumowanie tygodnia

Planowanie posiłków – podsumowanie minionego tygodnia

Tak jak obiecałam, zapraszam Was do kulinarnego podsumowania minionego tygodnia. Aby Was nie wystraszyć już na samym początku postanowiłam opisać kilka z dań które przygotowałam. W kolejnych tygodniach będę starała się dodawać więcej szczegółów, aby docelowo stworzyć pełen plan posiłków na dany tydzień.

 

Kilka słów o planowaniu

 

Planowanie tworzy ramy dla naszego działania i powoduje, że łatwiej jest nam osiągać cele. Dotyczy to planowania wszystkiego i w każdym horyzoncie czasowym. Powoduje, że działamy, a nie zastanawiamy się co takiego ważnego mieliśmy zrobić.

Jest takie powiedzenie „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga – opowiedz mu o swoich planach”. Tak, nie możemy zaplanować wszystkiego i musimy być przygotowani na nieoczekiwane zwroty akcji.

Z drugiej strony mogłabym napisać „Chcesz zadowolić Diabła – nie planuj niczego!”.

 

Tak, planowanie bardzo się przydaje. Mówię to ja, osoba, która kiedyś była kompletnie niezorganizowana. Odkąd odkryłam niesamowitą moc planowania i obudziłam uśpione siły mojego organizmu (dzięki zdrowemu jedzeniu:), staram się codziennie uczyć tej niełatwej sztuki.

Postanowiłam ją również zastosować w planowaniu zdrowych posiłków. Poniżej znajdziecie opis pierwszych efektów.

Mała uwaga: w przyszłości planuję robić oddzielne artykuły z przepisami i do podsumowania wklejać same linki, na razie wybaczcie mi, że wszystko jest w jednym artykule; mam nadzieję, że mimo to uda Wam się prześledzić całą ścieżkę gotowania:)

 

 

Co zaplanowałam tydzień temu?

 

Ci z Was, którzy zapisali się do mojego newslettera mogli przeczytać o kilku zaplanowanych daniach/posiłkach:

  • Pieczonej rybie z kaszą i surówką z porów
  • Kaszy jaglanej z jabłkiem
  • Pasztecie wegetariańskim – wersja z żurawiną oraz z orzechami laskowymi

 

W sobotę robię zwykle swoje największe zakupy, oczywiście na targu. Zaczęłam od tego, że w piątek określiłam co mniej więcej będę gotować w kolejnym tygodniu i spisałam czego będę potrzebować do tych dań.

Poniżej znajdziecie dokładniejszy opis trzech powyższych posiłków (a nawet czterech, bo dodałam jedną wariację na temat ryżu:) wraz z listą potrzebnych składników.

 

 

  1. Pieczona ryba z ryżem i surówką

 

Na targu udało mi się kupić świeżutką polędwicę z dorsza (koszt to 60zł/kg, ja zapłaciłam niecałe 40 zł za swoje dwa kawałki). Świeża ryba nie może czekać na swoją kolej, więc upiekłam ją od razu w sobotę.

Skorzystałam z przepisu opisanego tutaj, chociaż minimalnie go zmodyfikowałam (dotyczy czasu pieczenia) i wcale nie piekłam łososia (o łososiu można usłyszeć różne dziwne historie więc od jakiegoś czasu po prostu go unikam). Paradoksalnie dość długo szukałam odpowiedniego przepisu, bo chciałam upiec rybę zamiast jej smażyć (bardzo polecam zamieniać smażenie na pieczenie o ile jest to możliwe). W końcu postawiłam na klasykę bez zbędnych udziwnień (no może poza pomarańczami, ale to nie było zbyt skomplikowane:).

Ryba – potrzebne składniki:

  • Kawałek ryby
  • 2 ząbki czosnku (pociąć w cienkie plasterki)
  • 1 łyżka startego świeżego imbiru
  • Kilka plasterków pomarańczy
  • Sól i pieprz
  • Trochę oleju (ja użyłam rzepakowego tłoczonego na zimno)

 

Wykonanie:

Rybę umyłam i osuszyłam. Natarłam imbirem i czosnkiem oraz doprawiłam solą i pieprzem. Odstawiłam na godzinkę do lodówki, po czym wyjęłam, delikatnie skropiłam olejem i położyłam na wierzch plasterki pomarańczy. Całość włożyłam do naczynia żaroodpornego i przykryłam folią do pieczenia („sreberkiem”). Piekłam w piekarniku w temp. 150 stopni przez ok. 30-40 minut (dowiedziałam się kiedyś, że warto rybę piec dłużej ale w niższej temperaturze, aby wydobyć z niej pełnię smaku).

 

W międzyczasie ugotowałam ryż – oczywiście naturalny. Ryż najpierw opukałam a potem gotowałam przez ok. pół godziny.

Surówkę z pora zrobiłam według tego przepisu.

 

Surówka z pora – potrzebne składniki:

  • Biała część pora
  • 1 jabłko
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 łyżeczka majonezu
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • Sól i pieprz do smaku (cukru nie dodawałam)

 

Wykonanie:

Por umyłam i sparzyłam (zalałam wrzątkiem i potrzymałam chwilę w tej wodzie), a potem pokroiłam w kostkę. Jabłko umyłam, obrałam i starłam na tarce o grubych oczkach.

W misce wymieszałam majonez, sok z cytryny, jogurt oraz przyprawy. Dodałam por i starte jabłko i wymieszałam ponownie. Gotowe!

 

Podsumowanie całego dania:

Rybka wyszła bardzo fajnie. Była bardzo delikatna w smaku, ale jednocześnie pomarańcza nadała jej oryginalny smak. Surówka też bardzo nam smakowała, nawet naszym dzieciom (chociaż dodatkową motywacją do jej zjedzenia była mała słodka nagroda w postaci masła orzechowego domowej roboty:)

 

2) Ryż z gotowanymi na parze warzywami z sosem z pieczarek

 

Rybkę zjedliśmy od razu w sobotę, ale niedzielny obiad postanowiliśmy oprzeć na tym co zostało, czyli ryżu:)

 

Po rybnym sobotnim obiedzie postawiliśmy na lekki obiad. Wystarczyło tylko dorobić dwie rzeczy:

  • Ugotować na parze warzywa

Umyłam i obrałam 3 marchewki, 2 pietruszki, cebulkę, pora i kawałek selera. Pokroiłam wszystkie warzywa w plasterki i wrzuciłam na sito do garnka do gotowania na parze. Najpierw wrzuciłam te warzywa, które robią się dłużej, czyli marchewkę, pietruszkę, po chwili seler, a po kilku minutach dodałam pozostałe. Gotowałam do czasu, aż wszystkie warzywa były miękkie.

  • Zrobić sos z pieczarek i cebulki

Rzadko robię taki sos, ale stwierdziłam, że przyda się coś co nada dodatkowy smak potrawie (w końcu to niedziela!) i spowoduje, że nie będzie zbyt sucha. Najłatwiej po prostu polać ryż i warzywa olejem dobrej jakości (lnianym lub innym). Ale skoro miałam pieczarki to czemu nie?

 

Pokroiłam cebulkę i czosnek i wrzuciłam na rozgrzaną patelnię z olejem rzepakowym. Lekko je zeszkliłam i dodałam pokrojone w kostkę pieczarki – całość dusiłam, uważając, aby wyparowała większość wody z pieczarek. Na koniec dodałam łyżkę czy dwie jogurtu naturalnego i doprawiłam (sól, pieprz, ew. inne przyprawy jak tymianek czy oregano).

Na talerz wyłożyłam podgrzany ryż, dodałam ugotowane na parze warzywa i polałam sosem. Całość wszystkim bardzo smakowała, o czym może świadczyć zupełna cisza, jaka nastała zaraz po podaniu jedzenia:)

 

3. Kasza jaglana z jabłkiem

 

Zgodnie z obietnicą zrobiłam również super danie, czyli kaszę jaglaną z jabłkiem. Dokładny przepis wraz z instruktażowym filmem znajdziecie tutaj.

Ten przepis robię teraz min. raz w tygodniu. Jest to szybkie i rozgrzewające danie, idealny na porę jaką teraz mamy. A do tego smaczne i na słodko. Czy trzeba czegoś więcej?:)

 

4. Pasztet wegetariański

 

Na niedzielny wieczór zaplanowałam również zrobienie jednego z naszych ulubionych pasztetów warzywnych, czyli pasztetu z kaszą jaglaną, soczewicą i żurawiną (dokładny przepis znajdziecie tutaj, a instruktażowy film tutaj).

Trzeba poświęcić chwilę na zrobienie tego pasztetu, ale to nieoceniona inwestycja. Najlepiej zrobić od razu dwa pasztety, a przez kolejne 2-3 dni nie będziemy mieć problemu z tym, co fajnego możemy zaserwować rodzinie na śniadanie czy kolację (czy nawet obiad, bo spokojnie pasztet możemy jeść jako danie obiadowe).

 

Pasztet możemy jeść na kilka sposobów:

  • Z dobrym chlebem
  • Z kaszą jaglaną, gryczaną, czy nawet ryżem lub ciecierzycą
  • Koniecznie z dodatkiem jakiegoś warzywa – ogórkiem kiszonym, kapustą kiszoną czy liściem sałaty

 

Planowałam zrobić również inny pasztet wg przepisu Marty Dymek ze strony jadlonomia (link do przepisu znajduje się tutaj), ale uznałam, że ten pasztet jest zupełnie inny i tak naprawdę muszę zrobić dwie zupełnie różne rzeczy, co zaburza moją sprawną pracę w kuchni. Zrobiłam zatem dwa jednakowe pasztety (ale można również zrobić pasztet ze śliwką czy ogórkiem kiszonym, bo te są już bardzo podobne do pasztetu z żurawiną). Ten pasztet planuję zrobić w tym tygodniu.

 

Krótkie podsumowanie

 

Pierwsze koty za płoty. Nie było tak źle, a tak naprawdę było fajnie:) Przyznaję, że dość sporo czasu poświęciłam w weekend na gotowanie, ale dzięki temu w tygodniu było już tego sporo mniej.

Niedługo mam nadzieję opiszę Wam swoją metodę planowania posiłków, opierającą się na tym, żeby dane produkty jeść „etapami” (tzn. jeśli gotuję np. kaszę, to używam jej do kilku różnych posiłków). Okazuje się, że dzięki temu nie musimy robić zupełnie oddzielnych posiłków. Przedsmak tego mechanizmu opisałam tutaj na przykładzie ryżu.

 

Mam nadzieję, że całość opisu Wam się podobała i zainspirowała Was do planowania swoich posiłków. Koniecznie zapiszcie się do mojego newslettera, aby z góry dostawać informacje o tym, co planuję robić w kolejnym tygodniu.

Posty, które mogą Cię zainteresować

Brak komentarzy

Napisz komenatrz