Zdrowe nawyki

Powody, dla których wybieram zakupy na targu zamiast w supermarkecie

Jeszcze pięć lat temu, chcąc kupić produkty niezbędne do przygotowania posiłku, szłam do supermarketu. Potem na chwilę zachłysnęliśmy się z mężem zakupami produktów spożywczych przez Internet z ich dowozem do domu.

Aż w pewnym momencie wszystko się zmieniło (o tym możesz przeczytać więcej tutaj). Stopniowo zmieniały się nie tylko nasze domowe posiłki, ale również miejsce robienia zakupów. I tak z czasem głównym miejscem robienia zakupów stał się targ.

Skąd pojawiła się u nas taka potrzeba i jakie efekty ta zmiana przyniosła – o tym będzie dzisiejszy wpis!

 

Nie wiem, w jakim punkcie swojego życia i zmian w kuchni jesteś Droga Czytelniczko czy Czytelniku dzisiaj. Być może, tak jak to było w przypadku naszej rodziny jeszcze całkiem niedawno, myśląc o zakupach spożywczych myślisz o wypadzie do supermarketu.

Nie będę Cię na siłę przekonywać do tego, że to nie jest najlepszy wybór. Zamiast tego spróbuję Ci opowiedzieć o tym, dlaczego warto chociaż raz wybrać się na targ i co tam ciekawego możesz spotkać.

Mam nadzieję, że uda mi się Cię zachęcić do wypróbowania zakupów na targu. Kto wie, może, tak jak to było w naszym przypadku, zostaniesz przy takiej formie robienia cotygodniowych zakupów na dłużej?:)

 

 

  1. Targ to świeże i nieprzetworzone produkty

 

Gdy na dobre pożegnałam się z niektórymi sklepowymi, wysoko przetworzonymi produktami, w tym słodyczami (o tym jak to zrobiłam dowiesz się tutaj), stało się jasne, że wreszcie nasza kuchnia otworzyła się na bogactwo prostych i nieprzetworzonych produktów, będących efektem pracy samej Natury, powstałych przy wspierającym udziale ze strony człowieka.

Chcąc kupić świeżą marchewkę, brokuła czy prawdziwe wiejskie mleko, doszłam do wniosku, że najlepiej będzie zapolować na nie „u źródła” czyli właśnie na targu.

Nie pamiętam dokładnie, jak to wszystko się zaczęło i jakie były nasze początki. Ale pamiętam, że coraz silniejszą miałam potrzebę, aby pojawić się na targu.

 

Stopniowo odkrywałam, jak niesamowity potencjał ma to miejsce! Stopniowo uczyłam się również tego, jak kierować się sezonowością produktów i uzależniać zakupy od danej pory roku.

  • odkryciem na wagę złota było to, że smak brokułu kupionego zimą w supermarkecie nijak się ma do smaku brokułu kupionego latem na targu
  • niesamowitym doświadczeniem było odkrycie na nowo jak cudownie może smakować prawdziwe wiejskie mleko prosto od krowy czy świeże jaja od szczęśliwej kury, która na co dzień ma dostęp do słońca i zielonej trawy (w dzieciństwie miałam to na co dzień, bo mieszkałam na wsi, ale potem kompletnie o tym zapomniałam)
  • uderzyły mnie też małe i wydawałoby się błahe rzeczy, jak na przykład to, że natka pietruszki jest sprzedawana w supermarkecie w maleńkich pęczkach i praktycznie nie ma smaku, a na targu za tę samą cenę mogę kupić cały pęk cudownie pachnącej i smacznej natki

 

 

  1. Targ to odkrywanie zwykłych-niezwykłych produktów stworzonych przez samą Naturę

 

Trening naprawdę czyni mistrza. Po jakimś czasie zorientowałam się, że targ ma do zaoferowania dużo, dużo więcej niż marchewki, jabłka czy ziemniaki. Ochoczo eksplorowałam różne targi i bazarki, jakie akurat były w pobliżu. Starałam się nie szukać ograniczeń tych miejsc, ale szukać możliwości, jakie ze sobą niosą.

Bez względu na to, czy był to targ w małym miasteczku, czy wielki targ w samym centrum stolicy – zawsze szukałam w nim czegoś dla siebie i całej naszej rodziny.

  • Gdy byłam u rodziców, jechałam na pobliski i znany mi z dzieciństwa targ, na którym do dzisiaj mogę kupić najlepszy i najświeższy na świecie olej lniany od „pani Stawiarz” (czasami ten olej ma dosłownie 2-3 dni i jest tłoczony metodami mechanicznymi, czyli na zimno!)

 

  • Mieszkając niemal w centrum stolicy odkryłam niesamowite możliwości jakie dają zakupy na Hali Mirowskiej – nie było zmiłuj – z dwójką malutkich dzieci „pod pachą” (czyt. w wózku podwójnym:) zjeżdżałam wzdłuż i wszerz cały targ, aby kupić świeże mleko, dobrej jakości mięso czy świeże maliny; w sobotę pomagał mi również w zakupach mąż

 

  • Potem przeprowadziliśmy się na obrzeża miasta, do Ursusa – myślałam, że to koniec moich podbojów jeśli chodzi o niestandardowe rozwiązania i świeże produkty – nie wiedziałam jeszcze wtedy, jak bardzo się myliłam! Targ mieszczący się na Ursusie otworzył przed nami nowe możliwości, chociażby takie, że możemy kupić prawdziwy domowy chleb na naturalnym zakwasie, prawdziwy jogurt z kulturami bakterii czy świeżutki i domowej roboty ser koryciński lub pasztet!

 

No dobrze, ale co z urlopem, ktoś może zapytać?

Mogę odpowiedzieć jedno – dla chcącego nic trudnego!:) Owszem, urlop rządzi się własnymi prawami. Jemy wtedy więcej różnych rzeczy na mieście, chcąc spróbować lokalnych smakołyków i zwyczajnie nie chce się nam gotować.

Tegoroczny wyjazd do Chorwacji pokazał mi jednak, że targi są wszędzie i każdy z nich ma coś cennego do zaoferowania!

Jasne, czasami zdarzało się, że mąż się denerwował tym, że zamiast od razu jechać na plażę jedziemy na targ i musimy krążyć po mieście w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania, ale smak świeżej kuchni i jedzenie świeżych owoców na plaży (przepysznych czereśni, arbuza czy moreli) wynagradzały nam podjęty trud.

Być może z pomocą przyszedł nam również fakt, że ostatnio nasza kuchnia jest naprawdę bardzo prosta i nie potrzebujemy gotować wymyślnych posiłków, aby się porządnie najeść!

Co więcej, zwyczajnie odkryliśmy z mężem, że po zjedzeniu domowych posiłków, dużo lepiej się po nich czujemy! Nie mamy sensacji żołądkowych, czujemy się najedzeni i jednocześnie nie dopada nas spadek energii (jest wręcz odwrotnie!). A wtedy nie ma już wymówki, że marnujemy czas na urlopie, skoro relatywnie małym nakładem sił mamy szansę zyskać dodatkową energię!

A jeśli mówimy już o lecie i lokalnej kuchni, to nigdzie lepiej nie przekonamy się, jak wspaniale mogą smakować sezonowe owoce i warzywa danego kraju, niż robiąc zakupy na lokalnym targu!

 

 

  1. Targ to bardziej lub mniej przetworzone produkty, zwykle bez etykiety

 

Na początku wydawało mi się, że na targu można kupić jedynie warzywa i owoce.

Na szczęście tę teorię szybko zweryfikowało życie i cotygodniowe poszukiwania! Okazało się, że na targu można kupić o wiele więcej ciekawych rzeczy! Poniżej znajduje się przykładowa lista:

  • Produkty zbożowe (wszelkie „sypkie” produkty):
    • nagle odkryłam to, że nie muszę kupować płatków musli ze sklepu, ale mogę wypróbować bardzo smacznych płatków owsianych, jaglanych lub gryczanych
    • dowiedziałam się chociażby o istnieniu kaszy jaglanej, królowej kasz, która może być kupowana prosto z worka i na wagę – kosztuje śmiesznie mało (ok. 5-6 zł/kg) i jest świeża (czyt. nie jest gorzka i spełnia odpowiednio swoją rolę, czyli odśluzowuje i odżywia nasz organizm!)
    • pomału odkrywałam smak roślin strączkowych – soczewicy, ciecierzycy czy fasoli – na początku zdarzało się, że nie wiedziałam kompletnie co z nich przygotować i na przykład biała fasola po roku lądowała w koszu na śmieci, ale stopniowo udało się wprowadzić te zdrowe produkty (które śmiało mogą konkurować z mięsem pod względem zawartości białka!) do naszego jadłospisu
    • nauczyłam się, czym się kierować przy wyborze owoców suszonych, aby zawierały jak najmniej cukru
  • Świeży nabiał i jaja:
    • Dzisiaj nie wyobrażam sobie kupowania jaj, czy mleka w supermarkecie (poza wyjątkowymi sytuacjami)
    • Dowiedziałam się, że z prawdziwej wiejskiej śmietany prosto od krowy mogę w kilka minut wyczarować wspaniałą bitą śmietanę (a gdy się za „bardzo” postaram i zbyt długo będę miksować śmietanę, to mogę uzyskać nawet prawdziwe masło:)
    • Smak prawdziwego masła od krowy – bezcenny (to również smak mojego dzieciństwa!)
  • Różne ciekawe warzywa, o których istnieniu nie miałam kiedyś zielonego pojęcia! – to dzięki wizytom na targu poznałam smak takich rarytasów jak biała rzodkiew, pasternak, topinambur, jarmuż, dynia hokkaido, czy kalarepa
  • Wreszcie targ oferuje nam również produkty analogiczne do tych sklepowych, z tym że często są od nich dużo świeższe i mniej przetworzone (czyt. nie zawierają tak wielu sztucznych dodatków) – na targu można kupić świeżą wędlinę, mięso, ryby czy nawet wypieki

 

Bardzo często spotykam się z opinią, że tak, wszystko dobrze, tylko jak ufać sprzedawcom, jeśli często produkt nie posiada nawet etykiety!

Przyznam, że dla mnie brak etykiety to duży plus produktu!

 

Owszem, tak jak wszędzie również i na targu możemy spotkać się z nieuczciwością, ale po to mamy możliwość bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem, aby pytać!

Pytajmy o wszystko, a szczera i wyczerpująca odpowiedź, a czasami po prostu przetestowanie danego produktu w swojej kuchni, pozwoli nam zbudować wzajemne zaufanie.

 

W ciągu tych pięciu lat nie zdarzyło mi się zatruć po spożyciu jakiegokolwiek z produktów z targu!

A samopoczucie naszej rodziny i nasza odporność wywindowała wysoko ponad to, co było kiedyś. Ja już więcej dowodów nie potrzebuję. Ale owszem, jeśli ktoś będzie szukał potwierdzeń swojej tezy, to z pewnością je znajdzie i żaden argument go już chyba nie przekona!

Dodam jeszcze jedno. Jako społeczeństwo mamy ogromne zaufanie do aptek. Więc pytam – jeśli idę do apteki i biorę z ciekawości do ręki pierwsze lepsze „żelki z witaminami” a na etykiecie na pierwszym miejscu widzę napis „syrop glukozowo-fruktozowy”, to czy mogę mieć pewność, że jest to produkt bezpieczny i odpowiedni dla mojego dziecka??

Podobnie ma się rzecz z każdym innym produktem ze sklepu, który na odwrocie ma bogatą listę z obcobrzmiącymi nazwami. Jeśli ktoś dopuścił taki produkt do obrotu, to znaczy że jest on bezpieczny dla mojej rodziny?

 

 

  1. Targ to produkty dużo świeższe i czasami dużo tańsze niż ich sklepowe odpowiedniki!

 

Po świeże produkty nie idę wcale do sklepów eko, ale na targ. Oczywiście, wierzę że owoce i warzywa z takiego sklepu mogą mieć więcej witamin i być zdrowsze, ale pójście na targ zamiast do supermarketu już robi ogromną różnicę na korzyść.

Mam również to szczęście, że moja Mama sadzi własne warzywa i również mogę po nie sięgnąć. Dla mnie to najbardziej ekologiczne z możliwych produktów, więc może dlatego nie szukam ich nigdzie indziej.

A gdy jestem na targu to po prostu sięgam po warzywa, ktore tam są. Ale w pierwszej kolejności sięgam po warzywa sezonowe, które już z założenia będą mniej pryskane niż warzywa sprowadzane z zagranicy czy hodowane zimą pod folią.

Podobnie ma się rzecz z produktami typu wędliny czy mięso. Czasami będąc w supermarkecie idziemy do „ekskluzywnych” działów czy sklepów z produktami mięsnymi. Mam wrażenie, że równie dobrej jakości a nawet lepsze produkty znajdziemy na targu! Te produkty zwykle nie są zapakowane w plastikową obudowę i często są znacznie świeższe niż ich droższe odpowiedniki (są robione na bieżąco).

Dzięki temu targ oznacza również pozytywną relację ceny do jakości. A skoro nie musimy, to po co mamy przepłacać?:)

 

 

  1. Targ to rozmowa z drugim człowiekiem

 

Uwielbiam ten moment, gdy podchodzę do stoiska i mogę zamienić chociażby parę słów z panią Irenką, panią Moniką czy innym sprzedawcą na targu. To wzajemne poznawanie się, pytanie co słychać i większa otwartość na drugiego człowieka są po prostu bezcenne!

I jasne, możemy też trafić na niemiłą osobę, albo wybuchowego klienta, który stoi obok nas w kolejce. Jednak tych pozytywnych rozmów i spotkań jest na szczęście znacznie więcej!

 

 

  1. Targ to wreszcie spacer na świeżym powietrzu

 

W dzisiejszym zabieganym świecie często weekend jest jedynym czasem, kiedy możemy wyjść na dłużej na świeże powietrze. I często ten czas spędzamy… w galeriach handlowych i wielkich supermarketach.

Targ jest super okazją do przewietrzenia ciała i umysłu na świeżym powietrzu. I to bez względu na to, czy mamy trzydzieści stopni ciepła, czy dziesięć stopni mrozu:)

 

 

To tyle z plusów chodzenia na targ. Przedstawiłam je w dużym skrócie i myślę, że ta lista nie jest wyczerpująca.

 

Jestem ciekawa Waszych opinii. Gdzie robicie zakupy? Czy odwiedzacie czasami targ? Co najchętniej lubicie tam kupować. A może jest coś, co Was zniechęca do wizyt na targu? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!

 

 

Posty, które mogą Cię zainteresować

Brak komentarzy

Napisz komenatrz