O mnie

Przez blisko cztery ostatnie lata uczyłam się co to znaczy zdrowo jeść.

Zaczynałam z poziomu zero. W swoim życiu zjadłam masę słodyczy, smażonych, mięsnych dań oraz dużo nabiału i wyrobów z białej mąki. Po drodze połknęłam dużo leków i sporo antybiotyków.

Myślałam, że inaczej się nie da. Do czasu, aż w drugiej ciąży dowiedziałam się, że mam cukrzycę ciążową.

Nagle odkryłam, że to co zdrowe znajdziemy w prostych, mało przetworzonych produktach (warzywa, owoce, nasiona, kasze, orzechy czy oleje).

Tego jedzenia nie kupimy w supermarkecie, więc coraz rzadziej odwiedzam takie miejsca.

Z wielką przyjemnością za to chodzę na targ, bo tam znajduję najcenniejsze skarby.

 

Nauczyłam się także, że zdrowe posiłki można stosunkowo szybko i łatwo przygotować.

Nie trzeba mieć do tego specjalnych umiejętności, odpowiedniego sprzętu, pieniędzy ani dużo czasu.

Wystarczą chęci i odpowiednia motywacja.

Przyda się również trochę praktycznych umiejętności co z czym połączyć, aby wyszło z tego smaczne danie.

Teraz odkrywam, jak ważne jest planowanie swoich posiłków i zakupów, bo to zdecydowanie ułatwia nam cały proces gotowania – od pomysłu do jego realizacji.

 

Warto pamiętać o tym, że jedzenie nie jest religią.

Jedzenie jest po to, żeby dać organizmowi to, co niezbędne, aby niezawodnie funkcjonował – do tego został stworzony.

Na własnej skórze przekonałam się, że mój organizm to prawdziwy Cud.

Odkąd zmieniłam sposób odżywiania coraz lepiej się czuję, przestałam chorować i dosłownie tryskam energią. Cała rodzina poczuła zmianę na lepsze.

Jedzenie jest przyjemne samo w sobie (zwłaszcza gdy jest jedzone powoli i wspólnie z najbliższymi), ale to nie jedyna przyjemność w naszym życiu.

Można przestać się objadać, jeść proste rzeczy i dalej czerpać z tego przyjemność – nawet dużo większą niż wcześniej!

Nie daję sobie już wmówić, że błogi stan szczęścia osiągnę jedząc kolorowy batonik ociekający cukrem i sztucznymi substancjami!

 

Nauczyłam się, że samo jedzenie nie wystarczy, aby żyć długo i szczęśliwie (i oczywiście w zdrowiu).

Trzeba znaleźć w sobie odwagę, aby żyć po swojemu i aby realizować swój autorski scenariusz na życie.

Warto podejmować ryzyko i warto odrabiać pracę domową z cennych lekcji od życia.

Równocześnie warto nauczyć się odpuszczać, akceptować, wybaczać.

Warto odkryć w sobie miłość – ten boski pierwiastek, który każdy z nas posiada.

Warto cieszyć się z małych rzeczy, bo wcale tych dużych nie potrzebujemy do tego, aby być szczęśliwi.

Obecnie odkrywam uroki minimalizmu – w relacjach, w kuchni, w szafie i w życiu.

Odkopuję swój dom i życie ze sterty śmieci i gruzów, które latami zbierałam. Zupełnie niepotrzebnie.

 

Moje życie wciąż się zmienia. Zaczęło się niewinnie od zmian w kuchni, ale po drodze okazało się, że całe moje życie się zmienia.

Proces zmiany wcale nie należy do łatwych, bo nagle wiele rzeczy zaczyna nas uwierać, a te mało znane budzą w nas strach.

Ale wiem, że ta transformacja jest potrzebna do tego, aby poczuć, że już nie jesteśmy gąsienicą, ale motylem!

Czego i Wam z całego serducha życzę!

 

PS Pamiętajcie, że jestem tu po to, aby Was wspierać i pomagać Wam.

Czuję ogromną wdzięczność za to, że mogłam doświadczyć wszystkich zmian o których piszę.

Jednocześnie czuję wielką odpowiedzialność w stosunku do tych, którym mogę pomóc. Patrząc naokoło widzę bowiem, jak wiele jest jeszcze do zrobienia.

Jeśli chciałbyś coś zmienić w swojej kuchni i życiu, to dobrze trafiłeś.

Zapraszam. Rozgość się i czerp jak najwięcej z tego, co mam Ci do opowiedzenia.